Pozycja w Google, widoczność a ruch na stronie, cz. 1

0 napisany przez Joanna Kawka, 30 stycznia 2018

Pozycja w Google to gorący temat wśród przedsiębiorców, którzy promują się w Internecie w wynikach naturalnych. I choć pojęcia, czy zjawiska z tego obszaru wydają się być oczywiste, wzięte pod lupę nabierają nowego, głębszego znaczenia.

Mamy 2018 rok. Promowanie się w Internecie na dobre zadomowiło się wśród Polaków i w większości branż jest najlepszą formą dotarcia do klienta. Możemy spodziewać się, że przy obecnych trendach, jakie wyznacza rynek, to właśnie online marketing będzie siłą pociągową pozyskiwania klientów dla małych, średnich a nawet dużych firm. Stwarza to sytuację, w której coraz więcej przedsiębiorstw zwraca się z prośbą o wsparcie do agencji marketingowych. Mimo, że świadomość konieczności promowania swojej firmy jest wysoka, to klienci często zapytują o podstawowe pojęcia z zakresu marketingu internetowego. Jest to bardzo pozytywne zjawisko, ponieważ współpraca ze świadomym klientem, z którym możemy swobodnie rozmawiać, to podstawa do zrozumienia sytuacji i przedsięwzięcia odpowiednich kroków. W poniższym artykule przedstawię kilka najważniejszych informacji dotyczących obszaru organicznych wyników wyszukiwania.

Pozycja w Google

Pozycja w Google to jedno z ważniejszych zagadnień, którym interesuje się klient. Czy moja witryna jest widoczna pod najważniejszymi słowami kluczowymi. Czy jestem w pierwszej dziesiątce, a nawet w pierwszej trójce? A co to znaczy, że jestem na danym miejscu w Google? Przykład dla hasła: „pozycjonowanie jaka agencja” dostajemy wyniki, gdzie na 3 miejscu znajduje się link prowadzący do artykułu Roberta w postaci:

wynik wyszukiwania

Jeśli użytkownik wpisze słowo kluczowe w organicznych wynikach wyszukiwania, standardowo otrzymujemy tytuł strony (Meta Title), opis strony (Meta Description), URL do witryny Twojej firmy. Dodatkowym elementem wyróżniającym wynik wyszukiwania są Rich Snippets, o których więcej w artykule Tomka.

Wróćmy do interpretacji. Mamy zatem konkretny adres URL, który został „przypisany” do poszukiwanej frazy. Dany wynik wyszukiwania z tym samym linkiem może pojawiać się na kilka fraz, które wpiszemy w wyszukiwarce. I ten URL powinien być traktowany jako świętość. Dlaczego? Jeśli zostanie zmieniony link, roboty Google wejdą na dotychczasowo zaindeksowany adres, który już nie istnieje i zastaną stronę 404. Roboty zatem będą poszukiwać innego URL-a, do którego mogą przypisać frazę. W takich sytuacjach często okazuje się, że przypisany URL pojawi się na dużo odleglejszym miejscu i wtedy nagle nasze wyniki z miejsca 3. spadną na 40. Dlaczego może się tak wydarzyć? Ponieważ przy pozycjonowaniu agencja najbardziej skupia się w pracach na konkretnych URL-ach. Tworzymy link builiding dla danej podstrony. Jeśli dany URL przestanie istnieć, można rzec, że nasza praca poszła na marne! Klient będzie widział to inaczej. Klient stwierdzi, że nie wywiązaliśmy się z umowy, bo pozycje spadły, a tymczasem nieświadomy klient może narządzić wiele szkód i zniszczyć ciężko wypracowane wyniki.

Jeszcze raz: adres URL to świętość!

Nie powinno się zmieniać adresu URL. Adresy powinny być od początku dobrze zaplanowe i w zasadzie pozostać niezmienione. Zdarza się jednak, że klientowi zależy na nowej stronie, zmienia się terminologia usług/produktu lub niektóre z pojęć robią się bardziej popularne niż obecnie używane. Co zrobić w takim przypadku? Wszelkie tego typu planowane zmiany należy konsultować z agencją, która pozycjonuje daną witrynę. Pozycjoner stworzy odpowiednie przekierowanie, które w dużej części może uchronić od olbrzymiego spadku pozycji. Nie oznacza to również, że pozycja pozostanie taka sama. Jeśli zmienimy URL, to roboty Google natrafiając na taką stronę na nowo biorą pod lupę daną podstronę. Ocena podstrony z nowym URL-em może się zatem nieco różnić od tej samej podstrony, która wcześniej posiadała inny adres.

W jakich przypadkach należy bezzwłocznie poinformować agencję o zmianach związanych z witryną?

Jest to na pewno zmiana starej wersji strony na nową wersję strony, gdzie często struktura witryny (podstrony, docelowo URL-e) jest zgoła inna od obecnej. Klient informuje, że chciałby odnowić stronę. Polecamy mu system zarządzania treścią (CMS) taki, by stronę dało się optymalizować, co wpływa ogromnie na jej wyniki przy pozycjonowaniu.

Niektóre autorskie systemy, np. platformy typu Wix, nie umożliwiają optymalizacji kluczowych elementów lub umożliwiają tylko w bardzo ograniczonym zakresie. Ważne jest, by strona była postawiona na dobrym CMSie i nie była typu onepage. Co dalej? Klient przesyła linka do wersji deweloperskiej, którą uważa za ostateczną do wdrożenia. Stronę sprawdzamy w pierwszej kolejności pod kątem SEO. Pozycjonerzy sprawdzają linki, rekomendują dodanie podstron, treści, jeśli konieczne, modyfikację elementów wpływających na SEO, itd. Po wdrożeniu przez klienta wytycznych, pozycjonerzy tworzą mapę przekierowań i konfigurują odpowiednie reguły na serwerze dla nowej witryny (konieczny dostęp do FTP) lub przesyłają przygotowany plik z mapą do wdrożenia po stronie klienta (m.in. administrator firmy hostingującej). Całe wydarzenie musi być zgrane w czasie. Zostaje doprecyzowanie terminu przepięcia witryny. Gdy po stronie klienta nowa wersja strony jest już online, agencja dostaje taką informację i wdraża przekierowania. Z założenia nowsze strony są lepiej zbudowane. Nowe CMSy dążą do tego, by wspierać SEO oraz użytkowników pod kątem UX-owym. Docelowo po przepięciu wyniki powinny pozostać lub być nawet lepsze. Na początku mogą pojawić się jednak wahania. Wszystko zależy od tego, jak strona zareaguje, a konkretniej, jak roboty Google’a ocenią nową witrynę.

Co może wpłynąć na wyniki w pozycjonowaniu, czyli niechciane spadki wyników

A teraz wskażę kilka czynników, które mogą spowodować czy to wahania, czy spadki wyników w pozycjonowaniu. Niektóre z nich leżą po stronie witryny:

1. Adresy URL, m.in.:
– zmiana tytułu artykułu na blogu,
– zmiana nazwy produktu,
– usunięcie produktu ze strony, co jest równoważne z likwidacją URL-a,
– zmiana adresacji przy tworzeniu nowej wersji strony

2. Treść na stronie, m.in.:

– usunięcie tekstu z podstrony, dla Google liczy się treść na stronie nie tylko pod kątem ilościowym, ale również merytorycznym,
– keyword stuffing, czyli przesycenie treści słowami kluczowymi, co wyszukiwarka może uznać za próbę manipulacji wynikami wyszukiwania,
– kanibalizacja słów kluczowych, tj. dodanie podobnych treści skupiającej się wokół tego samego słowa kluczowego na dwóch różnych podstronach w ramach jednej witryny. Google może mieć trudności w określeniu, który URL powinien być przypisany do danej frazy,
duplikaty podstron, takie same podstrony znajdujące się pod różnymi adresami URL (duplikatem jest już strona z www oraz ta sama strona, ale bez www; należy zgłaszać wszelkie wykupione domeny, aby agencja mogła zająć się przekierowaniami).

3. Update algorytmu:

Mniejsze bądź większe zmiany w algorytmie Google, który wraz z ewolucją coraz większą wagę przywiązuje do jakości tworzonych stron pod kątem technicznym oraz merytorycznym. Jak na mniejsze zmiany w algorytmie witryny reagują małymi wahaniami, tak w przypadku dużych update’ów utracone pozycje mogą odzyskać swój ranking po długim czasie w zależności od elementu, na którym skupił się algorytm. Co gorsza dla pozycjonerów, Google nie informuje od razu o update’ach, o ile w ogóle informuje. Czasem o update’ach pozycjonerzy dowiadują się, gdy strony zaczynają odnotowywać różnego rodzaju niestandardowe zachowania. Pozycje lecą na łeb na szyję lub przeciwnie, nagle pozycje wskakują do TOP.

4. Niedziałająca domena:

Kluczowa kwestia i mająca największy wpływ na pozycje: jeśli witryna z jakichś powodów nie jest znajdywana, to wypracowane pozycje mogą wypaść powyżej 100. Należy wówczas w pierwszej kolejności sprawdzić, czy opłaciliśmy hosting lub przedłużyliśmy domenę. W tym celu należy zgłosić się do firmy hostingującej. A oto widok, którego najbardziej nie chcielibyśmy zobaczyć wpisując adres swojej strony:

błąd 404

Sprawdzanie pozycji w Google

Jeśli jakaś firma jeszcze nie współpracuje z agencją marketingu internetowego najprawdopodobniej sprawdzi pozycje wpisując daną frazę w wyszukiwarkę. Potencjalny klient widzi, że jest na 10. pozycji, a dostaje informację od agencji, że jest na miejscu 40. Traci zaufanie do agencji. A tak na dobrą sprawę fraza nigdy nie była na 10. pozycji w obiektywnym tego słowa znaczeniu. Dlaczego tak jest? Google faworyzuje strony, które dany użytkownik często odwiedza i dla różnych fraz może je windować do góry. Toż to dopiero frustrujące. Światopogląd prawie runął. Już nie wspomnę o tym, że w zależności od lokalizacji będą się pojawiać trochę inne wyniki, tym bardziej jak słowo kluczowe pojawi się w zestawieniu z miastem.

Aby dowiedzieć się, na jakiej pozycji jest znajdywana dana witryna, należy zajrzeć do panelu, który udostępnia agencja. Takich narzędzi jest kilka. My korzystamy z panelu X. Inna agencja z panelu Y. Takie narzędzie jest niezależne i łączy się bezpośrednio z serwerami Google’a, aby uzyskać odpowiedź na to, na której pozycji jesteś. W zależności, z jakim serwerem połączy się narzędzie (skrypt), uzyskamy wyniki pozycji. Tu mogą wystąpić drobne różnice nawet w ciągu jednego dnia wynikające z tego, z jakim serwerem połączy się skrypt w danym momencie. Inne sytuacje, którą mogą wpłynąć na rezultat w przeciągu jednego dnia to np. może dojść do update’u algorytmu Google, a może pojawiła się konkurencja, która wpłynęła na wyniki. Aby dane były wiarygodne, skrypty sprawdzając pozycje łączą się dziennie o tej samej porze wyznaczając trend.

Narzędziem online, które również sprawdza pozycje jest umieszczone pod adresem cmonitor.pl. Można tu wpisać frazy po przecinkach oraz domenę, dla której mają zostać sprawdzone pozycje. Warto kilka razy odświeżyć (sprawdź pozycje), aby zobaczyć, jak wyniki w poszczególnych trafieniach mają się do siebie. Najczęściej, im bliżej TOP 3, tym pozycje są bardziej stabilne. Im dalej, tym ukazują się większe różnice pomiędzy trafieniami, ponieważ na dalszych pozycjach występuje większe przetasowanie wyników wynikające, jak wspominałam m.in. pojawiającej się konkurencji. Między innymi dlatego też, takie narzędzia pokazują najczęściej wyniki poniżej 100 pozycji. Dla przykładu wpiszmy frazę „pozycjonowanie jaka agencja” dla domeny marketingdlaludzi.pl otrzymujemy wyniki:

Odświeżając dostajemy ten sam wynik. Dodatkowe są one tożsame z wynikami w wyszukiwarce. Na tę frazę artykuł z naszego bloga widnieje na 3. pozycji. I tym optymistycznym akcentem zakończę pierwszą część materiału związanego z obszarem wyników organicznych. W następnej części przybliżę, dlaczego pozycje to nie jedyny wyznacznik, który powinienieś wziąć pod uwagę przy współpracy z agencją.

O autorze:

Joanna Kawka

W zespole 4People doradza Klientom w obszarze marketingu internetowego jako Account Manager. Obierając strategie dopasowane do potrzeb i specyfiki branży Klienta, kieruje się doświadczeniem w prowadzeniu kampanii AdWords oraz z zakresu SEO. Na swoim koncie posiada rozwiązania dla segmentu B2C, jednak jej prawdziwym wyzwaniem jest B2B.

Komentarze