Żebromarketing – czyli już-nie-nowe zjawisko na Facebooku

4 napisany przez Magdalena Krempel, 19 stycznia 2017

Jak pewnie doskonale wiecie, pewne tendencje pojawiające się w mediach społecznościowych szybko wygasają. Nie możemy jednak pozostać obojętnymi na ich swego rodzaju – fenomen. Dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć, zjawisko zaczynające się od słów „Jeśli pod tym screenem…”. W ostatnich tygodniach zalało Internet niczym kolejna plaga egipska. Jak radziły sobie z nią marki, jak radzili sobie social media managerowie i w końcu, jak wykorzystywana była naiwność tzw. klikaczy? O tym, w dzisiejszym wpisie.

Na temat samego zjawiska, choć nie do końca jestem przekonana do używania tego sformułowania, napisała już Monika Czaplicka >> tutaj oraz Celina z Celownik.net >> tutaj. Polecam ich lekturę, bo dziewczyny mądrze prawią!

A wszystko zaczęło się od…

Facebooka i Instagrama. Jak wspomina w swoim artykule Celina, pierwszym wpisem zaczynającym się od „Jeśli pod tym screenem…” była sytuacja, w której znalazła się popularna prezenterka Ola Kot. Odpowiedziała ona na propozycję jednego ze swoich fanów, który prezenterkę chciał zaprosić na… studniówkę. Próg do przekroczenia, by Ola została partnerką Damiana – 20 tys. polubień. Akcja rozeszła się w mgnieniu oka, a swoją cegiełkę do sukcesu Damiana dołożył TEDE, który na Facebooku opublikował screen wraz z zachęcaniem do jego lajkowania.

 

Źródło: https://www.instagram.com/olakot_/

Efekt mógł być jeden – 20 tys. padło, a co za tym idzie, Ola już niedługo będzie bawiła się z Damianem na studniówce w jednym z miast w województwie śląskim. Akcja była świetna, bo choć zaskoczyła samą zainteresowaną, to potrafiła ona przekuć ją w całą serię zdjęć i wpisów dedykowanych zamieszaniu. Za to ogromny plus!

Tym bardziej, że Ola to bielszczanka, więc jako patriotka lokalna – wspieram, lubię i trzymam kciuki!

Źródło: https://www.facebook.com/ola.kot.144

Żebromoda na Facebooku

„Jednej osobie się udało, to dlaczego mnie nie?” – pomyślały sobie tysiące internautów. Celina z Celownik.net wskazuje na działanie tzw. gimbazy.

Na profilach, które prowadzę lub prowadzą moi znajomi, zauważyć można, że do zabawy chce dołączyć coraz więcej osób w wieku 30 plus – zaznaczam, że rzetelnie sprawdzana była wiarygodność ich kont. Szaleństwo ogarnęło naprawdę dużą grupę odbiorców.

Oczywiście najbardziej widoczna jest aktywność najmłodszych – szczególnie w grupach i popularnych wydarzeniach. Gdzie najczęściej zauważałam prośby o lajkowanie i komentowanie screenów? Na profilu Sylwester z Andrzejem Dudą pojawiało się każdego dnia kilka lub kilkanaście wpisów. Skala zjawiska była tak duża, że osoba administrator profilu, zamieścił wpis:

Źródło: https://www.facebook.com/sylwester.z.duda

 

Poszło w eter!

Akcja: screen rozprzestrzeniła się niczym wirus. Wystarczy wejść w wydarzenie „Sylwester z Andrzejem Dudą”, by zobaczyć, jak wiele jest tych, którzy w akcji biorą udział. Marki reagują w różny sposób, z moich obserwacji wynika, że:

a) małe profile, lokalne firmy – chętniej zgadzają się wzięcie udziału w „rywalizacji” mając nadzieję, że przyniesie im ona wymierne efekty marketingowe np. w postaci zasięgu i potencjalnych klientów.

b) większe marki, duże brandy – dystansują się od akcji i raczej prezentują swoją postawę np. tak, jak robi to E.Wedel:

Źródło: https://www.facebook.com/czekolada/

Bo to dobra reklama dla Was

Ten argument pojawia się chyba w 99% wiadomości, które dotarły na profile, którymi zarządzam. Przeglądając wydarzenia oraz grupy także dostrzegam tendencję argumentowania akcji jako tej, w której każdy wygrywa (win-win). Czy aby na pewno tak jest?

Weźmy pod uwagę dwie sytuacje: idealistyczną i realistyczną. W idealistycznej wszyscy użytkownicy są uczciwi i faktycznie zależy im także na tym, by zrobić coś dobrego zarówno dla siebie, jak i dla marki. To sytuacja, w której zbieramy polubienia, komentarze i udostępnienia z poziomu profilu marki, która zaangażowała się w zabawę. Docierają do nas realne osoby w postaci Jana Kowalskiego czy Anny Nowak. Sięgamy do nowych grup odbiorców, którzy potencjalnie mogą chętniej skorzystać z naszej oferty produktowej czy usługowej.

Pamiętać jednak musimy, że jeśli raz zgodziliśmy się na podjęcie wyzwania, pojawią się kolejne propozycje. Odmowa może spotkać się z rozgoryczeniem i niezadowoleniem użytkownika.

W realistycznej wygląda to mniej kolorowo. Tworzą się fejkowe konta, polubienia i komentarze kupowane są masowo np. na aukcjach Allegro. Do tego nasz zasięg tylko teoretycznie rośnie i to na krótką chwilę. Teoretycznie, bo odbiorcami są często tzw. ludzie-słupy, czyli martwe konta. Screeny publikowane są nie na profilach marek, a na profilach użytkowników, którzy udostępniają je we wspomnianych wcześniej grupach i wydarzeniach.

Czy tego typu „akcja marketingowa” ma szansę na zwrot inwestycji? Wątpliwe – tym bardziej, że zaraz za tym zjawiskiem poszło kolejne.

Fejk fejka fejkiem pogania

Jak grzyby po deszczu wyrastają fejkowe profile, które „wchodzą do gry” lub też fejkowe konta, które przygotowują zmanipulowane screeny – np. jak ten poniżej.

Pewnie na wiele tego typu treści bym nie trafiła z poziomu swojego prywatnego konta, ale… Tutaj jak zawsze z pomocą przychodzą znajomi, którzy w takie rzeczy wierzą i klikają bez opamiętania. A wystarczy naprawdę niewiele, by dokonać odkrycia, że to wszystko to jedno wielkie oszustwo. Konto użytkownika założone końcem grudnia, brak znajomych, a we wpisie opublikowanym na wydarzeniu widnieje link kierujący rzekomo do zapisu. Tak naprawdę zapis wiąże się z wysłaniem SMSa PREMIUM, a najlepiej kilku lub kilkunastu, by zwiększyć szansę na „wygraną”.

W ten sposób zabawa przerodziła się ponownie w farmy fanów i w wykorzystywanie niewiedzy użytkowników.

Dodatkowo, to także robi się problem wizerunkowy dla marek, pod które podszywają się internetowi oszuści. Wiele z nich odcina się na swoich profilach od działań w zakresie podejmowania wyzwań, wskazują na to, że screeny są spreparowane lub też odnoszą się do kont założonych tylko na potrzeby tejże akcji.

Mimo że akcja jest nagłośniona, a w sieci przybywa informacji na temat fałszywych profili, lajki, komenty i szery wciąż rozsypują się po newsfeedzie.

Na potrzeby pozyskiwania lajków, powstają nawet nowe wydarzenia np. Sylwester z Andrzejem Dudą! 2017/2018!.

Screen stop

Szczerze dość mam już popularnej akcji, która w zamyśle mogła być naprawdę fajna, ale wykonanie jak zawsze dalekie jest od ideału. Widząc kolejne publikacje wzdycham jedynie i czekam na moment, kiedy owa moda przeminie. Oby wkrótce!

O autorze:

Magdalena Krempel

Content & Social Media Manager w 4People. Lubi łączyć przyjemne z pożytecznym, dlatego wybrała pracę w branży, którą uwielbia ponad wszystko. Wychodzi z założenia, że jeśli można rozwijać swoje pasje i łączyć to z pracą zawodową... trzeba to robić! Dla klientów tworzy zintegrowane strategie obecności marek w social media. Jest odpowiedzialna za to, co pojawia się w poszczególnych kanałach komunikacji i z powodzeniem zwiększa konwersje z kampanii reklamowych. Z wykształcenia socjolog i politolog.

Komentarze

  • Hej Magda! Fajnie, że dorzuciłaś głos rozsądku do tej całej dyskusji o modzie na Facebooku. :) Dziękuję również za przywołanie mojego bloga – girl power! :D

    Ze swojej strony tylko dodam, że sytuacja z Olą Kot tylko zaogniła to, co podobno już było na fejsie – na jednej grupie jedna z dziewczyn napisała mi, że pierwszy taki screen pojawił się podobno u jakiejś firmy z felgami znacznie wcześniej niż u Oli, no ale w końcu tutaj trafiło na celebrytów i osoby znane, podchwycił temat Pudelek, więc i zasięg akcji był większy. :)

    Aha, warto też dodać, że firmy na swoich profilach zamieszczają również oświadczenia, w których piszą, że nie odpowiadają na tego typu wiadomości. Bardzo fajnie zrobił to Bad-Pixel, który oświadczył i napisał, że jak zdobędą 100 lajków pod tym oświadczeniem, to każdy wysyłany box zostanie pogłaskany przed wysyłką. Sto lajków przyszło, a firma wywiązała się z obietnicy i zamieściła filmik z głaskania pudełka (zajmują się wysyłaniem boxów z gadżetami nerdowymi).

    Co do samej akcji jeszcze, rozmawiałam ze znajomymi, którzy też tej akcji mieli dość. Na jednej z grup przeczytałam, że przecież przesyt tymi screenami widzą zapewne tylko osoby z branży, bo w tym siedzą, i ewentualnie którzy mają głupich znajomych, którzy w to klikają i wierzą w cuda, bo przecież nienormalne jest to, żeby moda dotarła do zwykłego Kowalskiego („nie chcecie tego widzieć? to nie klikajcie!”). Szkoda tylko, że to tak daleko zaszło, że nawet nie trzeba mieć w znajomych „klikacza”, by takie screeny widzieć – firmy podłapały, żarty się rozeszły i moda uderzyła w każdego, nawet takiego, który jest świadomy, że to zwykły spam. I wszyscy mają tego dość. Ja też. :)

    • najgorsze są te fejki

      • Magdalena Krempel

        Tutaj sytuacja podobna do tworzenia fejkowych profili w celu prowadzenia konkursów w schemacie polub-udostępnij-zaproś znajomych-wylosujemy. Podpinanie się pod znane marki tworzy trudną sytuację także dla samej marki, bo wiele ludzi traktuje Internet zero-jedynkowo. „Modę” na screeny wykorzystali nie tylko ci, którzy próbowali uprawiać żebromarketing, ale także ci, którzy zaczęli bazowanie na ludzkiej naiwności – wyślij sms, bo masz szansę na wycieczkę do Barcelony. Jakimś cudem ludzie wciąż się na to łapią. Staram się uświadamiać swoich znajomych, by nie klikali we wszystko co widzą i nie wierzyli we wszystko, co podpowie im Internet, ale… z różnym skutkiem.

    • Magdalena Krempel

      Cześć i czołem!

      Musiałam dodać „coś” od siebie w tejże sprawie, bo najzwyczajniej w świecie puściły mi nerwy, kiedy z każdej strony widziałam tylko te nieszczęsne screeny. Tak jak wspomniałaś, rozlało się to po Facebooku w takim tempie i na taką skalę, że nie trzeba mieć w znajomych „klikaczy”, by natknąć się na to zjawisko.

      Sytuacja z Olą Kot była mocno nagłośniona, więc dlatego też (być może trochę na wyrost) to jej przypisuje się zapoczątkowanie „mody”.

      Kilka firm świetnie wykorzystało tę sytuację, poprzez jej obśmianie, zrobienie czegoś niestandardowego lub po prostu włączenie się w akcję, ale… charytatywną. To na plus!

      Problem obecnie wg mnie to fejkowe konta, linki kierujące do spamu oraz wspomnianych smsów premium. Ja wiem, że ludzie powinni czytać, ale skoro łapią się na konkursy telefon bez folii lub audi za udostępnienie, to chyba nic mnie już w świecie Internetu nie zdziwi.

Marketing dla ludzi
Zapisz się do newslettera!
Zdobywaj wiedzę! Co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
Marketing dla ludzi
Trzymaj rękę na e-pulsie!
Zapisz się do newslettera, a co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
Marketing dla ludzi
Otrzymuj najświeższe newsy!
Zapisz się do newslettera, a co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
Marketing dla ludzi
Trzymaj rękę na e-pulsie!
Zapisz się do newslettera, a co dwa tygodnie
otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
Marketing dla ludzi
Trzymaj rękę na
Zapisz się do newslettera, a co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją
skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
e-pulsie!