50 twarzy Facebooka, czyli zmiany w 2018 roku

0 napisany przez Magdalena Krempel, 08 lutego 2018

Jeśli przyjmiemy, że jedyną stałą rzeczą jest zmiana, to nikogo nie powinny dziwić kolejne modyfikacje w zakresie aplikacji Instagram oraz Facebook. Pierwsza (i chyba druga także) fala ekscytacji już na szczęście za nami. Czy ktoś wieszczy koniec i upadek Facebooka? A może rok 2018 to będzie rok mobile? To nic, że enty raz z rzędu. 

Zmiany w social media to nieodłączny element marketingowej układanki. Bez nich byłoby po prostu nudno! Na ten moment więcej emocji jednak budzi we mnie wysłanie Tesli na Marsa, aniżeli zmiana algorytmu. Dlaczego? To proste, Mark Zuckerberg przyzwyczaił mnie do tego, że pracuję jako Social Media Manager na żywym organizmie i muszę być przygotowana na większość scenariuszy. Nie piszę, że na wszystkie, bo swój optymizm powściągać należy!

Zawał algorytmu – użytkownik

„Helena, chyba mam zawał”! Ten cytat aż ciśnie się na klawiaturę, kiedy czytam zewsząd, jak wielkim problemem będzie zmiana algorytmu. Cóż, Mark nie robi niczego bez powodu. Czy chodzi ponownie o pieniądze? Pewnie poniekąd również, ale…

Jeśli jesteście stałymi użytkownikami aplikacji, to z pewnością zauważyliście w niej kilka zmian (oczywiście na przestrzeni czasu, bo wiele rzeczy wydarzyło się już dawno temu). Zrobiłam sobie prywatny „rachunek sumienia” i przejrzałam wszystkie profile, które kiedyś zalajkowałam. Jak się okazało, wiele z nich jest już nieaktywnych, kilkanaście zmieniło swoją nazwę (heloł fejsie, mógłbyś mnie o tym informować?), a o kolejnych kilkunastu zupełnie zapomniałam. Nie, wcale mnie to nie dziwi. Po prostu Facebook wybierał i pokazywał mi posty z fanpage’y, których wpisy najczęściej lajkowałam czy też komentowałam. W przypadku pozostałych, byłam raczej obserwatorem – co nie było równoznaczne z tym, że mnie nie interesują! Chcąc nie chcąc, przestałam widzieć praktycznie 90% polubionych profili. Teoretycznie widziałam to, co najciekawsze. W praktyce, moje oczekiwania nie do końca były spełniane.

Tę sytuację mogłam jednak jeszcze zaakceptować. Czas pokazał, że widzę niewielki procent publikacji z profili znajomych/rodziny oraz podobny odsetek contentu z fanpage’y. Czego było coraz więcej i więcej? Ano proszę państwa, REKLAM! Często zupełnie nietrafionych pod kątem grupy docelowej co irytowało i zmuszało do ukrywania reklam. Teraz już widzę ich mniej, co bardzo mi się podoba!

Po jednej z aktualizacji, aplikacja Facebook przestała działać na obu moich telefonach. Trwało to tydzień. Dzięki Mark za odwyk! Można żyć bez fejsa. Teoretycznie, bo działał przez przeglądarkę (he he he).

Zawał algorytmu – agencja marketingowa

Największe obawy, jeśli chodzi o zmiany algorytmu mają oczywiście specjaliści zajmujący się mediami społecznościowym. Czy słusznie?

Cytując klasyka: Pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone„. Myślę, że tak samo na wyrost są obawy marketingowców. Algorytm zmieniał się już naprawdę wiele razy. Jedni odczuli to bardzo mocno, inni wcale. Wszystko zależy od takich aspektów jak:

– przyjęta strategia social media,
– cele, które realizować chcemy poprzez te działania,
– rodzaje publikowanych treści,
– dotychczasowe zaangażowanie grupy odbiorców.

Jeśli do tej pory nie dostarczałeś soczystego contentu swoim fanom, to teraz najprawdopodobniej jeszcze trudniej będzie Ci do nich dotrzeć. Nasi potencjalni klienci mają nieco bardziej wyrafinowany gust i nie lajkują już wszystkiego, co widzą.*

Czy widzimy zmiany w zakresie tego, co publikowane jest na poszczególnych prowadzonych przez nas profilach? Nieszczególnie, a jeśli już zaszły modyfikacje to… na plus! Zasięg rośnie, reakcje odbiorców także. Nic tylko przyklasnąć zmianom.

Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku reklam. Tutaj wyraźnie możemy w kilku kampaniach zauważyć wzmożoną konkurencję i „bitwę na stawkę CPC”. To sporadyczne przypadki, ale jednak! Przygotowując podsumowania miesięczne, często możemy zauważyć, że liczba kliknięć w Menedżerze Reklam jest zupełnie inna niż w Google Analytics. Nie jest to już różnica kilkunastu kliknięć i sesji. Z czego mogło to wynikać? Po jednej z aktualizacji aplikacji Facebook, po kliku w reklamę z linkiem pokazywał się komunikat o przekierowaniu na stronę znajdującą się poza serwisem. Mieliśmy wybór: albo potwierdzamy i przechodzimy na WWW, albo rezygnujemy i wracamy do własnej Tablicy. Chyba domyślacie się, jaką akcję podejmowali odbiorcy – wracali do przeglądania aktualności.

Sytuacja ta ma oczywiście swoje plusy i minusy – najwyraźniej nie byli to użytkownicy zdecydowani czy przekonani, że np. potrzebują danego produktu czy usługi. W efekcie kliknięcie i przekierowanie na stronę, mogło być pustą statystyką. Możliwe, że po przejściu na WWW, dokonaliby zakupu. To jednak jest już tylko w sferze gdybań.

Po kolejnej aktualizacji aplikacji, proces potwierdzania przechodzenia na stronę zewnętrzną nie jest już wymagany. Zobaczymy jak wpłynie to na ruch na stronach oraz (przede wszystkim!) na konwersję.

* Tak, wiem. Są osoby, które pod każdym możliwym postem zaczynającym się od „Oznacz osobę, która…”, dodają swoich znajomych. Z wyrafinowanym gustem nic to wspólnego nie ma, ale w sumie #mnieśmieszy. 

Akcja: remanimacja!

Dobry content jest zawsze w cenie i broni się sam. Dlatego też porzućmy atak paniki i róbmy swoje. A jeśli martwisz się, że nie zobaczysz w Aktualnościach np. złotych myśli ze swojego ulubionego serialu, to po prostu skorzystaj z opcji „Wyświetlaj najpierw” i już nic nie umknie Twojej uwadze!

Jeśli prowadzisz działania dla swojego własnego brandu, chcesz się promować przez działania na Facebooku, postaw na KOMUNIKACJĘ. Z tą różnicą, że musisz wyjść do ludzi. Może nie dosłownie (choć to też ważna sprawa!), ale przede wszystkim w formie relacji LIVE. Transmisje na żywo to ocean interakcji i zaangażowania. Obejrzyj kilka z nich, moje ulubione to te od Przeglądu Sportowego, Roobensa z Bytomia czy Social Media Now.

Źródło: Social Media Now – merytorycznie o mediach społecznościowych/ Facebook.com

Zobaczysz jak wiele reakcji (lajków, komentarzy) pojawia się w oknie relacji. Dlaczego? To proste – na lajfie jesteśmy tu i teraz. Co za tym idzie, możemy zareagować na to, co odbiorcy piszą. Oni z kolei mogą zaobserwować np. w jaki sposób reagujemy na niewygodne, krępujące lub po prostu mega kreatywne pytania. Choć częściej tego typu relacje możemy spotkać na Instagramie, chętnie będę śledziła postępy na Facebooku.

Mało? To dokładka!

Chcesz angażować? Twórz grupy! Działaj na nich aktywnie, publikuj, zbieraj społeczność i buduj relacje. Czasem wystarczy iskra, by rozpalić dyskusję. Im bardziej zagorzała, tym lepiej. Pozwól swoim odbiorcom na to, by poczuli się częścią tego, co robisz. Tworzenie dla nich tylko jednostronnego przekazu w postaci „treść + grafika” to już za mało. I dobrze! Rozwijajmy swoją kreatywność i pokazujmy, że stać nas na więcej.

Myślisz, że pytanie do fanów lub możliwość wyboru pomiędzy reakcją „lajk” i „super” to sposób na sukces? ZONK! Sztucznie nabijana aktywność odbiorców nie będzie już premiowana. Żegnajcie wszędobylskie głosowania, choć niektóre wyglądały całkiem ładnie.

Źródło: http://Citroën Polska / Facebook.com

Na pewno nadal dobrym sposobem na to, by algorytm był dla nas łaskawy, będzie reagowanie na to, co się dzieje aktualnie. Nieśmiertelny Real Time Marketing miał, ma i mieć będzie „tę moc”! Dlatego za to kocham profil Żywiec. Między innymi za takie akcje:

Źródło: Żywiec / Facebook.com

Czy też po zwycięstwie Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni:

Źródło: Żywiec / Facebook.com

Zmiany są nieuniknione

Na wiele zmian mogliśmy się przygotować, a zapewne jeszcze sporo z nich przed nami. Mam nadzieję, że poskutkuje to zwiększeniem jakości publikowanych treści, reklam oraz materiałów wideo. Będzie to miało wpływ także na mniejsze poirytowanie odbiorców. Wszak co dobry content, to dobry content!

Zmiany są nieuniknione i to nie tylko na Facebooku. Zerkajcie uważnie na to, co dzieje się w aplikacji Instagram. Wyczuwam niemałą rewolucję. Relacje na żywo, stories, możliwość dodawania wielu zdjęć, reklamy, a teraz także planowanie publikacji – jaki będzie kolejny krok?

O autorze:

Magdalena Krempel

Content & Social Media Manager w 4People. Lubi łączyć przyjemne z pożytecznym, dlatego wybrała pracę w branży, którą uwielbia ponad wszystko. Wychodzi z założenia, że jeśli można rozwijać swoje pasje i łączyć to z pracą zawodową... trzeba to robić! Dla klientów tworzy zintegrowane strategie obecności marek w social media. Jest odpowiedzialna za to, co pojawia się w poszczególnych kanałach komunikacji i z powodzeniem zwiększa konwersje z kampanii reklamowych. Z wykształcenia socjolog i politolog.

Komentarze