Zrozumieć pozycjonera. Trudne zwroty, których (nad)używają specjaliści SEO – cz. 2

5 napisany przez Sławomir Borowy, 30 marca 2017

Specjalistów trudno zrozumieć. Żyją w swoim świecie, komunikują się własnym, szybko ewoluującym slangiem, często bez świadomości, że są zupełnie nierozumiani przez innych. Niejeden przedsiębiorca czy marketingowiec „odszyfrowywał” maile naszpikowane dziwnymi pojęciami próbując zrozumieć, czego dotyczy załączona faktura VAT za usługi SEO.

W części pierwszej wpisu opisałem podstawowe, często wykorzystywane w branży zwroty. Poniżej kolejna porcja frazesów, których zrozumienie poprawi jakość komunikacji z – często trudnymi w odbiorze – pozycjonerami.

Dziś postaram się wyjaśnić, używając powszechnie zrozumiałego języka, czym są:

→ Fred

Pokrewne pojęcia: phantom update

Przykład użycia: „Pozycje spadły przez Freda. To taki ‚phantom update’, staramy się ustalić jego wpływ na algorytm.”

Wyjaśnienie: „Fred” to zwrot zaproponowany przez Garryego Illyesa – pracownika Google – do określania wszystkich aktualizacji algorytmu wyszukiwarki, które nie są ogłaszane publicznie.

Inżynierowie Google twierdzą, że dokonują zmian w algorytmie niemal codziennie, ale faktem jest, że duże zwroty obserwujemy zwykle kilka razy w roku. Google, ze względów marketingowych, wybrane, istotne aktualizacje ogłasza publicznie, niemal zawsze potwierdzając, że odporny na manipulacje algorytm, jest na nie teraz jeszcze bardziej odporny. To znów spotykało się z różnymi zarzutami specjalistów SEO i niezadowolonych twórców stron WWW, które w wyniku ogłoszonych zmian traciły (zdaniem właścicieli – niesłusznie) zasięg.

Zakładam, że taktyka nieinformowania o wszystkich zmianach publicznie ma chronić spójność przekazu informacyjnego do użytkowników wyszukiwarki i jednocześnie utrudnić analizę zmian specjalistom. Żartobliwa nazwa „Fred” dla obserwowanych globalnie zmian w algorytmie została wprowadzona niedawno. Wcześniej stosowano nieco bardziej obrazowy zwrot „phantom update”.

→ Googlarz

Pokrewne pojęcia: inżynier Google

Przykład użycia: „Ostatnio Googlarze powiedzieli, że…”

Wyjaśnienie: Wybrane osoby z zespołu Google publicznie komunikują się ze społecznością marketingowców, zarówno pasywnie – przez wpisy blogowe i materiały video, jak też aktywnie – w kanałach social media. Zwykle przewija się kilka powtarzanych nazwisk, ale jako że ciężko to spamiętać, mówimy o nich po prostu „Googlarze”. Zwrot często wykorzystywany jest do podważania oficjalnego stanowiska firmy, np. „Googlarze twierdzą, że nie da się zdepozycjonować domeny, ale nasze doświadczenia pokazują, że jest to jak najbardziej możliwe”.

Rzeczywiście, po kilku latach doświadczeń w komunikacji oficjalnej i nieoficjalnej z pracownikami Google, nietrudno zauważyć, że ich zdanie w kluczowych sprawach się zmienia i najlepiej traktować publiczne wypowiedzi jako wskazówki, choć niekoniecznie jedyną właściwą drogę rozwoju serwisu.

→ Long tail

Pokrewne pojęcia: długi ogon

Przykład użycia: „Zwiększymy ruch w Państwa witrynie poprzez wbicie fraz z long taila.”

Wyjaśnienie: Pozycjonowanie pierwotnie służyło do wypromowania konkretnych haseł powiązanych z danym biznesem. Wraz z rozwojem analityki internetowej specjaliści zrozumieli, że rywalizowanie o najwyższe pozycje dla trudnych fraz przez rosnącą konkurencję staje się coraz droższe i bardziej czasochłonne. Jednocześnie zauważalny stał się systematyczny wzrost złożonych, wielowyrazowych zapytań do wyszukiwarki, dla których pozycje zdobyć jest znacznie łatwiej. W połączeniu z coraz dokładniejszym algorytmem Google lepiej wyłapującym próby manipulacji pozycjami okazuje się, że dla mniejszych biznesów rywalizacja o popularne frazy często nie ma uzasadnienia ekonomicznego.

„Long tail”, czy po polsku „długi ogon”, to technika skierowana na wyszukiwanie mniej popularnych zapytań, które masowo generowane będą realizować dużą liczbę konwersji. Strategia ta doskonale sprawdza się w branży e-commerce.
Długi ogon

→ Dopalanie linków

Pokrewne pojęcia: dodanie linków z drugiego poziomu, piramida linków

Przykład użycia: „Żeby były efekty, musimy teraz dopalić nasze white-hatowe artykuły linkami z drugiego poziomu.”

Wyjaśnienie: Jedną z fundamentalnych zasad algorytmu Google określających jakość stron WWW, jest liczba, powiązanie tematyczne i jakość linków prowadzących do nich. Zdobywając linki z miejsc, które nie są popularne (nie mają własnych linków przychodzących), prawdopodobnie nie osiągniemy dużych korzyści. Dlatego właśnie pozycjonerzy stosują niekiedy strategie zdobywania linków do miejsc, gdzie dodali linki prowadzące do samej witryny pozycjonowanej. Takich poziomów może być więcej niż 2, ale mechanika działania pozostaje ta sama. Schemat takiej „piramidy” można uprościć w następujący sposób:

Sposób ten zwykle wiąże się ze stosowaniem metod BHS, które tutaj będą jednak dość bezpieczne, bo masowo dodane linki nie kierują bezpośrednio do serwisu pozycjonowanego.

→ DC

Pokrewne pojęcia: data center, Google dance.

Przykład użycia: „Widzimy różne pozycje w wyszukiwarce, bo łączymy się z różnymi DC”.

Wyjaśnienie: Kilka lat temu był to bardzo częsty problem, który po dziś  dzień wciąż pozostaje aktualnym, szczególnie w okresie dużych aktualizacji algorytmu Google. Firma w tej chwili posiada ok. 2,5 miliona serwerów zgrupowanych w tzw. „Data Center” rozsianych w różnych lokalizacjach całego świata. Serwerownie te nieustannie wymieniają się informacjami, ale ogrom danych powoduje, że praktycznie zawsze będą występować między nimi różnice. Wpisująć zapytanie do wyszukiwarki Google, jesteśmy kierowani do wybranego DC, jeśli więc dwóch użytkowników połączy się z różnymi źródłami danych, a do tego właśnie wdrażane są jakieś poprawki do algorytmu, wciąż może się zdarzyć, że wyświetlane pozycje będą się różnić.

Bywa to podstawą do niesłusznych oskarżeń o manipulowanie systemem monitorowania pozycji. O ile stan nie utrzymuje się przez kilka dni, nie warto poświęcać problemowi nadmiernej uwagi.

→ Spamowe linki

Pokrewne pojęcia: spamowy profil linków, zaspamowanie, grzanie linkami, Disavow

Przykład użycia: „Witryna ma dużo spamowych linków, trzeba zrobić analizę i zrzec się linków w Disavow.”

Wyjaśnienie: Linki spamowe to dodawane masowo, często w sposób zautomatyzowany odnośniki, celujące wyłącznie w poprawienie pozycji serwisu linkowanego w Google. Oficjalnie branża SEO mówi niemal jednogłośnie o braku wartości takich odnośników, mimo to część narzędzi wspierających proces zdobywania spamowych linków jest stale rozwijana. Kto i dlaczego wciąż chce za nie płacić, pozostaje kwestią do osobistego rozważenia.

Pomijając nieoczywistą kwestię skuteczności linków spamowych, należy jasno powiedzieć, że nieumiejętne dodanie dużej ich liczby – szczególnie w powiązaniu z hasłami, gdzie promocja w AdWords wiązałaby się z dużymi kosztami – jest bardzo ryzykowne. Stąd, po zmianie zespołu SEO, na początku współpracy specjaliści wskazują czasem na potrzebę rozwiązania problemu spamowego profilu linków. Google otrzymując dużą liczbę sygnałów w postaci odnośników z podejrzanymi opisami może nałożyć na stronę docelową lub całą domenę filtr algorytmiczny. Efektem będzie brak zasięgu dla tych fraz i często brak reakcji domeny na inne działania w zakresie SEO. W takim przypadku idealnie będzie poprawić profil linków poprzez usunięcie tych, które uznamy za niskiej jakości (spamowe). Działanie to wspierane jest zwykle narzędziem Google Disavow Tool, służącym do oznaczania linków, których nie potrafimy usunąć, ale nie chcemy, by domena była z nimi wiązana.

→ Wszystko na zielono

Pokrewne pojęcia: u nas na brązowo

Przykład użycia:Mamy update Google. U mnie wszystko na zielono!”

Wyjaśnienie: pojęcie zwykle wykorzystywane w wewnętrznych dyskusjach na forach SEO. Pozycjonerzy emocjonujący się zmianami w SERPach w czasie aktualizacji algorytmu żywo dyskutują o tym, kto zyskał, a kto stracił zasięgi. „Wszystko na zielono” odnosi się do zwyczajowego oznaczania wzrostów w systemach monitoringu pozycji. Pojęcie „wzrostu” bywa złudne, bo niekoniecznie musi oznaczać zmiany istotnie poprawiające zasięg domeny, co obrazuje poniższy przykład:

Monitoring pozycji w Google

Do porażki trudno się przyznać, dlatego przy każdej zmianie w Google, na forach internetowych rosły wątki z mało wartościowymi wpisami osób chwalących się wzrostami. Finalnie utarło się z tego ironiczne „u mnie wszystko na zielono” – powiedzenie, które tak dobrze opisuje polską branżę SEO, że trafił nawet na… kubki do herbaty:

Kubek "u mnie na zielono" - dzięki uprzejmości LinkHouse

Przeciwstawne pojęcie pokrewne, wykorzystywane już znacznie rzadziej, pozostawię osobistemu rozważeniu czytelnika…

O autorze:

Sławomir Borowy

Nie ma dla niego straconych tematów. Nawet, kiedy wszystko wskazuje na to, że strona przestanie być widoczna w wyszukiwarce, on znajduje sposób na odwrócenie trendu. To dlatego obsługuje najważniejszych klientów w agencji 4People. Na imprezach branżowych udowadnia, że o marketingu w wyszukiwarkach można mówić zajmująco, ale też z sensem. Jego wystąpienia mogli oglądać goście wydarzeń, m.in.: Silesia SEM, Festiwal SEO, czy Internetowe Rewolucje z Google. Angażuje się w działalność społeczną. W 2013 roku przez trzy tygodnie uczył kenijskich nauczycieli podstaw obsługi komputerów i internetu.

Komentarze

Marketing dla ludzi
Zapisz się do newslettera!
Zdobywaj wiedzę! Co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
Marketing dla ludzi
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do naszego newslettera. To nic nie kosztuje, a istnieją dowody Amerykańskich naukowców, że to się opłaca!