PODCAST: Audyt SEO

0 napisany przez Łukasz Migura, 11 grudnia 2020

Czym jest audyt SEO? Co wchodzi w jego skład? Kiedy się go robi? Jakich narzędzi używamy do przeprowadzenia audytu SEO? Czego jako agencja możemy potrzebować od Ciebie jako klienta? Co da ci audyt i co zrobić po audycie? Czy można zamówić sam audyt? Tego dowiesz się, słuchając podcastu agencji marketingowej 4PEOPLE!

Audyt SEO

Rozmawiają: Łukasz Migura i Paweł Pawlak

Transkrypcja Podcastu

Audyt SEO

Lektor: Słuchasz podcastu agencji 4PEOPLE. Jeśli szukasz informacji na temat marketingu internetowego – świetnie trafiłeś!

Łukasz: Cześć! Witamy was w 9. odcinku podcastu agencji marketingowej 4PEOPLE. Z tej strony Łukasz Migura

Paweł: i Paweł Pawlak.

Czym jest audyt SEO?

Ł: Tym razem pochylimy się nad chyba najważniejszym dokumentem, jeśli chodzi o pozycjonowanie. Mowa oczywiście o audycie SEO. Czym jest audyt SEO?

P: Audyt SEO jest analiza, którą przeprowadzono przed rozpoczęciem wszelkich prac pozycjonerskie i tak jak powiedziałeś jest to jeden z najważniejszych dokumentów, bo taką analizę oczywiście przygotowuje się na różnych narzędziach. Natomiast efektem tej analizy jest oczywiście dokument, który klient bądź osoba, która będzie zajmowała się przygotowanie optymalizacji może się po prostu zapoznać.

Ł: Pozwól, że Ci tu wejdę w słowo. Ja bym chciał podkreślić już na samym początku, że tak naprawdę według mnie audyt SEO nie jest dokumentem przygotowywanym przed pracami pozycjonerskimi, tylko tak naprawdę jest jednym z praw pozycjonerskich i raczej nie rozgraniczał bym tutaj tego podziału. Wiem, co chciałeś powiedzieć. Że tak naprawdę miałeś na myśli prace optymalizacyjne.

P: Tak, jest to jedna z pierwszych prac. Natomiast ze swojej strony chciałbym podkreślić, że audyt to właśnie wykonanie wszystkich tych prac i analiza. A często przez audyt SEO rozumie się sam dokument. Dokument przygotowywany przez analizę strony jest tylko efektem i można powiedzieć podsumowaniem obserwacji.

Część techniczna audytu SEO – co się na nią składa?

Ł: Dobra, jeśli chodzi o sam dokument może pokrótce opowiemy, co wchodzi w jego skład. Można by tak ogólnie powiedzieć, że są mniej więcej trzy główne działy, na których skupiamy się, przygotowując taki dokument. Pierwszym z działów jest struktura strony pod kątem technicznym. Jakbyś mógł powiedzieć, co wchodzi w skład struktury technicznej. Na co patrzymy, analizując stronę tej perspektywy?

P: Jeżeli chodzi o stronę techniczną, audyt SEO ma za zadanie wyłapanie wszelkich błędów ze strony właśnie technicznej na analizowanej domenie i ma wskazać jakim stopniu strona w takim surowym stanie jest zgodna z wytycznymi Google, których trzymanie się pozwala osiągnąć wysokie wyniki wysokie wyniki w SERPach. Jednym z najważniejszych elementów oczywiście szybkość zarówno na urządzeniach mobilnych, jak i komputerach stacjonarnych. Trzeba przeanalizować, jak szybko ładuje się strona. Musimy sprawdzić, jak szybko ładuje się strona główna, jak szybko ładują się strony poszczególnych produktów. Bo różne typy podstron w obrębie danej domeny, mogą się zresztą szybkością ładować. Dlatego trzeba sprawdzić wszystkie ich typy.

Ł: Jeśli chodzi o prędkość ładowania się strony, też chciałbym tutaj dodać, że zachęcam do odwiedzenia naszego bloga marketingdlaludzi.pl, gdzie Sławek Borowy pisał między innymi o nowych wytycznych, jeśli to chodzi o pracę nad przyspieszeniem strony internetowej.

P: Jeżeli chodzi o pozostałe elementy pod względem technicznym, należy sprawdzić, czy frazy kluczowe, na których nam zależy – te najistotniejsze frazy kluczowe – znajdują się w odpowiednich elementach strony i czy są w odpowiedni sposób wyróżniony, czyli czy zostały wykorzystane przykładowo w title, czy i z jaką częstotliwością są wykorzystywane w treści strony, czy są ustawione w nagłówkach czy tylko zwykłym tekstem, czy są pogrubione. W jaki sposób przygotowane są grafiki: czy mają odpowiednie opisy alternatywne, jaka jest wielkość tych grafik. To wszystko może wpływać na szybkość ładowania. Sprawdzamy również adres URL: czy są adresy są przyjazne, czy wszystko się w ogóle indeksuje, czy odpowiednie adresy, które nie powinny się indeksować, są wykluczone. W trakcie takiej analizy technicznej sprawdzane jest linkowanie wewnętrzne. Analizujemy też tak zwany crawl budget, czyli czas, jaki robot wyszukiwarki poświęca na daną stronę, jaki ma wyznaczony czas na spędzenie na danej stronie. Czy po prostu ten crawl budget jest dobrze wykorzystywany, czy po prostu jest marnotrawiony – bo na przykład na stronie jest pełno stron tzw. thin content,czyli nie mającej żadnych wartości, ale mimo wszystko są to strony wokół których robot musi przejść i stracić na to czas, który mógłby wykorzystać na analizę bardziej wartościowych podstron. Dodatkowymi elementami, które też jest sprawdza w trakcie takich audytów SEO, są znaczniki meta, rich snippety.

Ł: Jakbyś mógł trochę więcej opowiedzieć o rich snippets. Co to jest i dlaczego na to warto zwracać uwagę?

P: To są takie elementy, które uatrakcyjniają w pewien sposób wyniki wyszukiwania, czyli to w jaki sposób nasza strona wyświetla się w wynikach wyszukiwania. Mogą to być chociażby takie elementy, jak dostępność, cena czy chociażby producent.

Ł: Tak, można. Czasami jest nawet szansa na to, że jak wrzuci się logo producenta, to pojawi się przy opisie meta desctiption. Ale to już chyba trochę się pobawić, bo często Google sam dobiera tej grafiki i czasami może pokazać głupotę.

P: Więc to są takie elementu, które mogą nas wyróżnić. Jeżeli inne strony konkurencyjne nie stosują właśnie wyników rozszerzony a my je stosujemy, to jest to sposób na wyróżnienie się. Już z poziomu wyników wyszukiwania użytkownik wie, jakiej ceny ma się spodziewać. Jeżeli cena jest dobra, to nie ucieknie tak szybko ze strony. Wie oczywiście, czy produkt jest dostępny, czy może go odwiedzić. Czasami też może go zobaczyć – jak wspomniałem, grafiki czasem się wyświetlają. Więc to są elementy, które również wpływają na CTR, czyli na współczynnik przeklików z wyników organicznych, który jest czynnikiem rankingowym. Dlatego też warto zadbać o to, żeby właśnie ten CTR był jak najwyższy. A właśnie te rich snippety mają na to wpływ, jak nasze wyniki się prezentują. Mogą przyciągnąć większa liczbę użytkowników.

Lektor: To jest podcast agencji 4PEOPLE dedykowany przedsiębiorcom i wszystkim miłośnikom marketingu internetowego.

Analiza treści w audycie SEO

P: Dodatkowymi elementami, może nie już takimi technicznymi, jest sama treść. Czyli ile jest tej treści, jaki jest jej stosunek ilości do ilości samego kodu HTML, czy jest to treść unikalna czy też skopiowana z innych serwisów, czy to jest treść unikalna wewnętrznie czy zduplikowana.

Ł: Jest jakaś określona ilość treści, która powinna znaleźć się na stronie się? Chodzi o stosunek kodu do ilości tekstu.

P: To zależy, czyli ulubiona odpowiedź każdego pozycjonera. Ale narzędzia, z których korzystamy, najczęściej pokazują, że ten stosunek powinien być przynajmniej 25%, czyli 1/4 całej objętości strony – przynajmniej – powinna stanowić tę treść dla użytkownika.

Ł: Czasami to jest dość trudne, zwłaszcza WordPressie, który jest tak przekodowany, że uzupełnienie tekstu…

P: Czasami po prostu chociaż byśmy przygotowali tekst na 10 000 znaków może się okazać, że stanowi on na przykład 15% albo 12% danego kodu. No i musielibyśmy kod redukować w nieskończoność. Ewentualnie zadbać o samą objętość kodu.

Ł: Tak… Łagodnie przechodząc do kolejnej sekcji audytu SEO, teraz pora na treść. Na co tutaj zwracamy uwagę i jak tutaj podchodzimy do audytowania strony pod tym kątem?

P: Tutaj już troszkę w zasadzie powiedziałem przy okazji poprzedniego punktu. Czyli trzeba trzeba sprawdzić, to czy treści są unikalne, czy przygotowane treści są tylko dla tej strony czynie wykorzystywane na innych serwisach, czy w ramach samej strony tekst jest unikalny – nie jest stosowany na przykład jeden opis do kilku produktów. Jak on jest też ostylowany – też ma znaczenie czy na przykład stosowana jest pogrubienie strong, czy pogrubienie b…

Ł: Jaka jest różnica między strongiem a znacznikiem b?

P: Pogrubienie b to jest pogrubienie czysto stylistyczne dla użytkownika, natomiast pogrubienie strong to jest instrukcja dla robota wyszukiwarki, która jakby dodatkowo wyróżnia tekst. To jest zwracanie uwagi robota na dany fragment tekstu.

Ł: Ja tutaj chciałbym też zaznaczyć, że podobne znaczenie mają kursywy. Kursywa wykorzystująca znacznik i też jest tylko stricte stylistyczna, a kursywa oznaczona przy pomocy znacznika em jest też znakiem dla robotów wyszukiwarki, że jest to jakieś znaczenie pod kątem ważności danej frazy w tekście.

P: Jeżeli chodzi też o samą analizę tekstu, to – jak też wspomniałem wcześniej – słowa kluczowe, na których nam zależy też powinny się znaleźć w treści strony. Sama treść powinna w możliwie jak najszerszy sposób dane zagadnienie omawiać, czyli jeżeli prezentujemy jakąś kategorie produktów, to opis tej kategorii powinien być na tyle szeroki, żeby użytkownik jakikolwiek miał pytania do danej kategorii produktów, żeby te odpowiedzi otrzymał. Oczywiście bez przesady, nie należy przygotowywać 20 000 znaków – jeżeli ktoś przychodzi do sklepu internetowego, to nie przychodzi tam czytać, przychodzi tam kupować.

Ł: No chyba że ukryje się ten tekst po części przy pomocy jakiegoś przycisku pod listą produktów, żeby walczyć z konkurencją, ale to chyba zależy od branży. Co z nagłówkami?

P: To jest też kolejny element, który warto sprawdzić w trakcie robienia audytu SEO. Czyli mamy odpowiednią hierarchię nagłówków, czy nagłówki są stosowane w treści – jeżeli tak, to sprawdzić, czy czy po nagłówku H1 występują w nagłówki H2 czy od razu H3 albo h4; jak szeroka jest to struktura, bo czasami nie warto na przykład wykorzystywać struktury nagłówków od H1 do H6, tylko wystarczy od H1 do H3 albo H2.

Ł: Kiedy ostatnio używałeś nagłówków wyższych niż H3? Czy zdarzyło Ci się w ogóle historii pozycjonowania wykorzystywać nagłówki?

P: Raczej nie, zawsze zalecam właśnie przerabianie nagłówków H3, H4 po prostu na zwykły tekst. Najczęściej spotykam się z tym, że nagłówki się tego niższego rzędu są błędnie wykorzystywane jako elementy nawigacji, czyli np. dolnym menu. Wszystkie elementy są oznaczone jako nagłówek H3, elementy takie jak “skontaktuj się z nami” są oznaczone jako H4. Albo jakieś nagłówek – albo nie daj Boże nagłówek H1 lub H2 – użyty został właśnie w “skontaktuj się z nami”.

Ł: Tak, też miałem takie przypadki.

P: Więc po prostu trzeba zadbać o to, żeby w nagłówkach znalazły się frazy kluczowe i same nagłówki były prawidłowo stosowane w odpowiedniej hierarchii i o to, żeby ta struktura nagłówków była na tyle płaska na ile potrzebuje tego dana konstrukcja strony.

Ł: A o jakiej ilości nagłówków na stronie mówimy, jeśli chodzi o H1, H2 i H3?

P: Przyjęło się, że nagłówek H1 powinien pojawiać się na danej stronie tylko raz. Można powiedzieć, że to jest taka złota zasada.

Ł: Ale wiemy, że HTML5 wprowadził nową funkcję.

P: Dokładnie tak. Więc to jest wyjątek – jeżeli na stronie stosowane sekcyjność i dana strona jest podzielona na sekcje, to każda sekcja może mieć swój nagłówek H1, ale najczęściej właśnie ten element nie jest stosowany, a nagłówek H1 często jest stosowany wielokrotnie. Więc jakby trzymałbym się tej złotej zasady i jednego nagłówku H1 na daną podstronę. Nagłówków H2 można stosować znacznie więcej. Jeżeli mamy jakieś dłuższe sekcje tekstu, to można go wykorzystać jako podtytuły poszczególnych akapitów. W przypadku podstron kategorii, gdzie wyświetla się kilkanaście produktów, nagłówek H2 na przykład można wykorzystać jako po prostu nazwy tych produktów. Oczywiście z tych produktów wyświetlonych właśnie na tej podstronie kategorii, bo w przypadku podstrony konkretnego produktu, to jego nazwa powinna być napisana nagłówkiem H1.
Jeżeli chodzi jeszcze o nagłówki, to warto też sprawdzić czy nagłówki są widoczne dla użytkownika, czy też są ukryte. Ukrywanie nagłówków H1 z jakimiś wartościowymi frazami kluczowymi może nam przysporzyć wiele kłopotów.

Ł: Takie pytanie mam jeszcze odnośnie do nagłówka H1. Niektóre narzędzia pokazują, że duplikowanie tytułu do nagłówka H1 to błąd. Co Ty o tym myślisz?

P: To zależy. Tak, na pewno czasami właśnie powielam nagłówek H1 w tytule też. Chociażby nazwa produktu często właśnie w przypadku podstron produktów właśnie tytule jest jego nazwa. Oczywiście z mixem jakieś frazy kluczowej, przykładowo wycieraczki samochodowe do BMW. I taki sam zastosowałbym w tym momencie nagłówek H1.

Lektor: To jest podcast agencji marketingu internetowego 4PEOPLE.

Linkowanie wewnętrzne i zewnętrzne w audycie SEO

Ł: Mamy już 2 z 3 części audytu SEO. Co jest takim ostatnim elementem, na którym skupiamy się w analizie strony internetowej?

P: Ostatnim elementem, który warto sprawdzić jest linkowanie, czyli wszystkie linki zewnętrzne prowadzące do strony.

Ł: I wewnętrzne.

P: I wewnętrzne też. Ale jakby właśnie struktura linkowania, czyli wszystkie linki eksterna, czyli zewnętrzne prowadzące do stronę, i linki internal, czyli jakby wewnętrzne linkowanie pomiędzy różnymi podstronami tego samego serwisu. Więc tutaj sprawdzamy przede wszystkim w przypadku linkowania wewnętrznego: czy ono w ogóle występuje, w jaki sposób jest rozwiązane, czy jest rozwiązane prawidłowo, czy nie ma przesady w tym linkowaniu wewnętrznym – czy np. z jednej podstrony nie wychodzi za dużo linków do innych podstron.
Natomiast w przypadku linkowania zewnętrznego, to jest taki dość istotny krok w optymalizacji. Linki prowadzące do strony to jest taki drugi najważniejszy filar, jeżeli chodzi o pozycjonowanie, więc wykonując audyt SEO, sprawdzamy, jak wygląda bieżąca sytuacja linkowa danej strony – ile linków obecnie prowadzi do strony, jakiej to są jakości linki, z jakich źródeł, też sprawdzamy historycznie, jakie linki prowadziły do strony zarówno pod kątem ilości, jak i jakości. Może się przełożyć na sytuację strony zarówno bieżącą, jak i w przyszłości. Albo odpowiedzieć też na pytanie: dlaczego na przykład strona stoi w miejscu i widoczność się nie poprawia? Czasami odpowiedzią są właśnie złe linki.

Ł: Tutaj w ogóle chciałbym trochę wytłumaczyć, dlaczego linkowanie ma znaczenie w pozycjonowaniu. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, jak działała i jak działa wyszukiwarka Google. Już od samego początku przy ustalaniu wyników wyszukiwania Google opierało się na ilości właśnie linków kierujących do strony i traktowała to jako wyznacznik popularności danego adresu. Im strona kiedyś miała więcej linków prowadzących do siebie, tym była bardziej popularna i była prezentowana wyżej w wynikach wyszukiwania. Optymalizacja tak naprawdę nie miała dużego znaczenia. Ważne było to, jakie słowa są podlinkowane i dokąd kierują i właśnie te tak zwane kotwice – anchory – były jednym z najważniejszych czynników przy pozycjonowaniu strony internetowej. Dzisiaj, jak już Paweł wspomniał, ważniejsze albo równie ważne jak linki są treści na stronie i optymalizacja techniczna. Ale wracając do tego co mówiłeś o linkach…

P: To jest ten element, który też należy sprawdzić, ale to bardziej jako odpowiedź z czego wynika bieżący stan rzeczy i tego, jak zaplanować strategię na kolejne działania związane właśnie z link buildingiem.

Lektor: To jest podcast agencji 4PEOPLE – specjalistów od marketingu internetowego.

User Experience jako składnik analizy strony

Ł: To tak naprawdę najważniejsze elementy, o których wspominałem na początku, ale jest jeszcze jeden. Mam na myśli UX, czyli User Experience. W Polsce pierwszą osobą, która zwróciła na to uwagę był chyba Szymon Słowik. Jakbyś mógł powiedzieć, Paweł, kilka słów na temat tego, czym jest UX.

P: Jeżeli chodzi o UX, czyli właśnie skrót User Experience, jest to – można powiedzieć tak prostych słowach – to, w jaki sposób użytkownik może korzystać ze strony. Czy jest ona wygodna w korzystaniu, przykładowo przez Ile kroków musi przejść, żeby zakupić produktu; czy przycisk dodania produktu do koszyka jest widoczny, ma odpowiedni kolor zachęcający, wyróżniający go w ogóle w treści strony, w jaki sposób można się skontaktować z właścicielem strony, czy są odpowiednie formularze kontaktowe – proste, czy są w widocznych miejscach; jaka jest kolorystyka strony, czy zastosowane na stronie technologie to są takie powszechne technologie, z których można skorzystać, czy to jest już wymarły flesz, na przykład na jakiejś archaicznej stronie.

Ł: No tak, w tym roku w grudniu w ogóle obsługa Flasha kończy się właściwie we wszystkich przeglądarkach i już nawet sam Adobe wysłał maile do użytkowników, że dziękują za zaufanie i korzystanie z ich usług, ale muszę zrezygnować z kontynuowania rozwijania tego narzędzia.

P: Więc jeżeli chodzi o analizę UX to jest po prostu, sprawdzenie połączenie wszystkich elementów, w jaki sposób właśnie użytkownik wchodzi w interakcję ze stroną i czy to jest właśnie proste, czy ona zachęca do korzystania z niej, czy przykłada na czas spędzony na stronie zarówno pozytywne, jak i negatywnie. I szereg właśnie takich elementów, można powiedzieć psychologiczno-technicznych, które właśnie wpływają na zachowanie użytkownika podczas obcowania ze sklepem czy daną stroną internetową.

Ł: Ja ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że UX obecnie odgrywa bardzo duże znaczenie, jeśli chodzi o pozycjonowanie strony internetowej. Im dłużej ktoś przebywa na stronie, im więcej akcji wykona, tym jest to silniejszy sygnał dla wyszukiwarki, że strona odpowiedziała na zapotrzebowanie dla danego użytkownika. Czyli jeśli wchodzicie na stronę internetową z wyników wyszukiwania, a szukaliście na przykład, tak jak Paweł mówił, wycieraczek do BMW i wejdziecie na stronę, która oferuje tego typu produkt, dokonacie zakupu, to będzie sygnał dla Google, że strona jakby odpowiada tej potrzebie.
A skąd Google będzie wiedziało, że strona odpowiada danej potrzebie? Bo na ogół korzystacie z Google Chrome, obecnie to chyba 80% użytkowników w sieci. Google Chrome to często możliwość podłączenia się do swojego konta googlowskiego, a to już jest bardzo prosta droga do śledzenia właściwie każdej waszej aktywności w sieci. Nie dość, że na stronie internetowej na ogół podpięty jest Google Analytics czy teraz Google Tag Manager, to jeszcze dodatkowo śledzenie z Google Chrome… Trudno tak naprawdę ukryć jakąkolwiek działalność na stronie internetowej, a to jest bardzo dobre narzędzie właśnie dla pozycjonerów czy do właścicieli stron internetowych, żeby zrozumieć, jak zachowują się użytkownicy, czego szukają, czego nie szukają i jak dużo czasu spędzają na stronie oraz ile akcji wykonują.

Narzędzia analityczne – niezbędny składnik audytu SEO

Ł: Ostatnią z ostatnich części audytu SEO jest tak naprawdę kwestia właśnie podłączenia strony internetowej pod narzędzia Google. Mowa o Google Analytics, Google Tag Manager i Google Search Console. Powiedz, kiedy bardziej opłaca się podłączyć stronę bezpośrednio pod Google Analytics, a kiedy wykorzystywać do tego podłączenia Google Tag Manager?

P: W przypadku jeżeli nie zamierzamy mierzyć z Google Analytics jakichś bardzo skomplikowanych celów, specyficznych akcji, na przykład wysłania jakiegoś konkretnego formularza, kliknięcie w odpowiednie miejsce, pokazanie numeru telefonu, czy takie akcje, jak zaznaczenie numeru telefonu i skopiowanie go, czy zaznaczenie adresu e-mail i skopiowanie go do programu pocztowego.. Wydaje mi się, że wdrożenie samego skryptu Google Analytics wystarcza. Natomiast jeżeli chcemy zmierzyć w jakiś bardziej skomplikowany sposób konwersje, wtedy już trzeba zainstalować kontener Google Tag Meneger. Za pomocą tego kontenera właśnie odpowiednie kody zostaną wdrożone.

Ł: Jeśli chodzi o Google Search Console, chodzi o dane z wyszukiwarki

P: Google Search Console to tak naprawdę jedyny sposób na interakcję użytkownika z wyszukiwarką. Przez “jedyny sposób” mam tutaj na myśli takie działanie, że jeżeli mamy nową podstronę z nowym adresem URL, który jeszcze nie jest w indeksie, to Google Search Console jest właśnie tym narzędziem, które pozwala właśnie zgłosić ten nowy adres, zasygnalizować wyszukiwarce, że pojawił się nowy adres i trzeba go dodać do indeksu.

Ł: Miejmy nadzieję, że ta funkcja zostanie. Tutaj taka informacja dla wszystkich: w przeddzień nagrywania tego podcastu Google poinformowało, że chwilowo wyłącza tę usługę.

P: Za pomocą Google Search Console Google informuje nas, jeżeli w jaki sposób zawiniliśmy i tutaj zapracowaliśmy sobie “na karę” ręczną. Właśnie zarówno jesteśmy informowani przez Google Search Consol, jak również Google Search Console jest to miejsce, które pozwala nam odnieść się do tej kary. Jedyne miejsce żeby, się tej kary pozbyć. Oczywiście po wykonaniu odpowiednich działań.

Ł: Kiedyś to było wyrażenie skruchy w postaci mailowej. Trzeba było koniecznie wyrazić żal, czynny żal – jak w urzędzie skarbowym – i wtedy pracownik Google decydował, czy faktycznie zdejmie karę, czy nie.

P: Dodatkowo Google Search Console dostarcza poniekąd, uzupełnia troszkę dane z Analitics na temat tego pod jakimi frazami użytkownicy wchodzą w interakcje ze stroną, ponieważ dłuższego czasu, kilku lat – nie pamiętam dokładnie ilu, ale na pewno nie dłuższy czas – Google nie udostępnia takich informacji. Wszystko kryje się w Google Analytics pod tajemniczym not provided. Często to jest 90-98 procent wszystkich fraz kluczowych, pod którymi strona się wyświetla i użytkownicy wchodzą w interakcje przez organiczne wyniki wyszukiwania, jest niestety właśnie schowana. Natomiast jeżeli mamy dostęp do Google Search Console, to po prostu możemy połączyć sobie dwa te zestawy danych, czyli pod jakimi frazami użytkownicy wyszukują stronę, pod jakimi frazami strona się wyświetla. Ale też które frazy doprowadzają do przekliku i też pokazują współczynnik CTR, czyli właśnie tego wspomnianego przeze mnie wcześniej współczynniku przekliku.

Ł: Jest jakieś narzędzie, które może pokazać frazy w Google Analyticsie, z których ludzie trafialii na stronę internetową Słyszałem, że jest jedno płacę narzędzie. Trzeba dosyć grubą sumę wyłożyć…

P: Tak jest to narzędzie, które nazywa się Keyword Hero. Jest to narzędzie, które za pomocą odpowiednich widoków i filtrów,rozjaśnia właśnie te dane, których Google nie pokazuje w Analyticsie. Te dane są właśnie oparte Console i tutaj dzięki tym widokom te dane Google Analytics i Google Search Console są pożenione w jednym miejscu i ta analiza jest znacznie prostsza.

Lektor: To jest podcast agencji 4PEOPLE – dedykowany przedsiębiorcOM i wszystkimi miłośnikom marketingu internetowego.

Kiedy trzeba wykonać taki audyt SEO?

Ł: Mamy już cały audyt SEO, ale kiedy się go robi? Kiedy trzeba wykonać taki audyt?

P: Na pewno jeżeli zaczynamy współpracę z jakąś agencją SEO, to możemy się spodziewać, że pierwszym krokiem będzie się taki audyt. Jeżeli nie, to się zacząć martwić.
Każdy pozycjoner jest jak kucharka, czyli jak gospodyni. Każdy pozycjoner inaczej czyni, ma inne podejście, inne doświadczenia, więc jeżeli do danego projektu siada inny pozycjoner, to na pewno będzie chciał sprawdzić, w jakim stanie jest ta strona. Bez takiej analizy nie możemy zacząć pracy, bo naprawdę nie wiemy, gdzie jesteśmy dzisiaj. Poza widocznością, poza zobaczeniem widoczności ruchu na stronie nie wiemy, z czego to wynika.

Ł: Ja tutaj bym chciał dodać może taki obraz. Audyt SEO dla strony internetowej jest czymś w rodzaju wywiadu lekarskiego przeprowadzonego przez lekarza. Dzięki przeprowadzeniu audytu pozycjoner jest w stanie zrozumieć, co boli daną stronę internetową i jak może ją uzdrowić. Bo tak naprawdę jeśli chodzi o audytowanie strony internetowej, to chodzi o odpowiadanie na potrzeby, które wyznaczyło Google.

P: Dokładnie tak, to jest bardzo dobra analogia. Audyt SEO najczęściej jest wykonywany na początku współpracy. Czasami zdarza się też, że jeżeli są wprowadzane jakieś większe zmiany na stronie, całkowity redesign, to pozycjoner siada do wersji deweloperskiej tej nowej strony i sprawdza które elementy zostały prawidłowo przeniesione ze starej wersji na nową. O tym rozmawialiśmy już w jednym odcinku naszego podcastu na temat tego, jak przenosić stronę. Ale właśnie jeżeli jest sygnał takiej zmiany, to jest to odpowiedni moment na wykonanie nawet takiego krótkiego audytu, bo jakby taki normalny audyt to jest kilkunastogodzinna praca. Czasami może być taki mini audyt SEO. Mini audyty albo też normalne audyty wykonuje się w momencie, gdy po prostu widzimy, że coś jeszcze nie gra. Wtedy przysiadamy, jeszcze raz do strony. Sprawdzamy drugi raz, czy wszystko zostało wdrożone. Ewentualnie wyszukiwarka sama może wprowadzić jakieś zmiany i będzie to też wymagało naszej ingerencji. Jako przykład podam już dość dawną zmianę, ale skrócenie opisu description wyświetlanego z bodajże 255 znaków do niecałych 150 (to zależy, czasami 150, czasami mniej, jeżeli wyświetlana jest data). Natomiast jeżeli audyt był przeprowadzony przed tą zmianą, to po tej zmianie trzeba by znowu było przysiąść i ten element zbadać. Jak on wygląda na tej stronie i jak on się ma do tej zmiany.

Ł: Przez chwilę była nawet sytuacja, że Google pozwolił na wyświetlanie 300 znaków, ale ja nie byłem zwolennikiem wydłużenia opisów, bo spodziewałem się, że oni wrócą do tych 150 znaków, że nie będą kontynuować tych 300 znaków. Chociażby z tego względu, że zajmowało by to za dużo miejsca i trzeba było obciąć liczbę wyników na każdej stronie.

P: Ale na pewno znalazły się osoby, które usiadły do tematu. Zrobiły mini audyt i wprowadziły te zmiany, a potem musiały przywracać to, co było pierwotnie.

Płatne i darmowe narzędzia w pracy pozycjonera

Ł: Rozumiem, że Keyword Hero to takie narzędzie opcjonalne, dodatkowe przy działaniach pozycjonerskich. Ale jakie narzędzia są wymagane, bez jakich pozycjoner przy przeprowadzeniu audytu SEO nie może się obejść?

P: Wspomniane przez Ciebie Keyword Hero to jest takie narzędzie typowo analityczne i ono nam odpowie na pytanie jak zachowują się użytkownicy na stronie, jak w ogóle na nią dotarli. Natomiast jeżeli chodzi o taką analizę techniczną, jest szereg narzędzi zarówno płatnych, jak i bezpłatnych, którymi pozycjonerzy na co dzień się posługują, żeby zbadać poszczególne elementy strony. Jednym z takich narzędzi jest chociażby SEO Screaming Frog, czyli takie narzędzie do przeskanowania strony i sprawdzenia takich właśnie wszystkich najważniejszych elementów strony, o której wcześniej wspomnieliśmy. Tutaj są pokazane dane liczbowe z odpowiednimi filtrami. Jeżeli czegoś jest za dużo, coś jest za długie, coś jest za ciężkie, to właśnie to narzędzie nam na to odpowie. Jednym z narzędzi darmowych i powiedzmy mini narzędzi jest SEOquake. Jest to wtyczka zarówno Chroma, jak i do Firefoxa, która pozwala na taką szybką analizę poszczególnych podstron.

Ł: Ja lubię wykorzystywać to narzędzie do analizy treści, żeby widzieć, czy odpowiedni sposób zoptymalizowałem tekst i czy nasycenie słów kluczowych określonej frazy powtarza się wystarczająco dużo. Tutaj też chciałbym podkreślić odnośnie do Screaming Froga, że w wersji podstawowej do 500 adresów URL, czyli tak naprawdę do średniej wielkości stron internetowych, to narzędzie również jest darmowe. Nie ma tam chyba możliwości zapisywania. Czy jest możliwość zapisywania w Screaming Frog w wersji darmowej?

P: Szczerze powiedziawszy nie pamiętam, czy jest możliwość. Na pewno nie ma możliwości zapisywania danej analizy. Natomiast każda analiza oprócz zapisania tego projektu w formacie pliku screaming frogowego pozwala właśnie na eksport danych.

Ł: To już jest dostępne w wersji darmowej.

P: Tak, to już jest dostępne w wersji darmowej, więc nawet jeżeli nie jesteśmy w stanie zapisać, bo ten zapis pozwala na przeskanowanie strony, a potem włączenie tego zapisu i już nie musimy drugie skanować strony, tylko analizujemy to przeskalowane wyniki.

Ł: Ma to sens, kiedy macie stronę internetową z kilkoma tysiącami adresów URL. Ponowne skanowanie trwałoby znowu kilkanaście do kilkudziesięciu minut. To po prostu strata czasu.

P: Dokładnie. Natomiast darmowa wersja, tak jak wspomniałem, umożliwia pobranie raportów w formie excelowskiej.

Ł: Inne narzędzia darmowe i płatne?

P: Jeżeli chodzi o inne narzędzia, to na pewno Sitebulb. Jest narzędzie z podobnymi funkcjonalnościami do Screaming Froga. Też spełnia właśnie te funkcje technicznej analizy. Z płatnych… Chociaż też jest w pewnym stopniu darmowy, jest też SEO PowerSuite, czyli taki zestaw narzędzi analitycznych.

Ł: One działają w oparciu o technologię Java. To się instaluje na komputerze. Też jest wersja darmowa, tak jak Paweł mówi. Jest tam szereg tak naprawdę narzędzi. Są narzędzia analizujące stronę, narzędzia analizujące profil linków. W wersji darmowej są jakieś ograniczenia, jeśli chodzi o ilość analizowanych podstron, ale dla początkujących pozycjonerów ta wersja darmowa będzie w zupełności wystarczająca. Wiem, bo korzystałem i gorąco polecam.

P: Jeżeli chodzi o inne narzędzia, z których korzystamy w trakcie analizy, to są choćby Majestic SEO. W zasadzie teraz już Majestic. Ahrefs, Semrush – to są wszystko takie narzędzia, które odpowiadają dodatkowo na to, jakie linki prowadzą do strony, pod jakimi frazami strona się wyświetla. Jeżeli chodzi o widoczność, to tutaj dochodzą takie narzędzia jak Senuto czy Semstorm. Dodatkowo pozwalają na analizę sytuacji strony. Wydaje mi się, że to są takie najważniejsze narzędzia. Wiadomo, że w każdej torbie z narzędziami lub w skrzynce z narzędziami każdego pozycjonera są też jakieś perełki.

Ł: Taka nasza apteczka SEOwca.

P: Tak, taka apteczka SEOwca. Więc tutaj na pewno można wymienić więcej, ale wydaje mi się, że to są te najszerzej stosowane.

Ł: Mamy w rękach całe mnóstwo narzędzi, ale wiem, że bez niektórych… Ale wiem, że bez pomocy klienta też się nie obędzie. Czego klient może spodziewać się w agencji? O co agencja może zapytać klienta na etapie audytowania strony internetowej?

P: Pomimo tego, że strona może być zbudowana na jakimś popularnym CMS-sie, jak chociażby WordPress, to budowa może być na tyle nietypowa, że niektórych zmian, które zwyczajowo da się wprowadzić na WordPressie, tutaj się nie będzie wprowadzić. Więc na pewno pozycjoner dopyta o dostępy do strony. Czyli dostęp do CMS-a, najpewniej na jakiś uprawnieniach administracyjnych. Jak również dostęp do serwera FTP, jeżeli klient takie coś posiada. Jeżeli nie będzie to potrzebne w trakcie audytu SEO, to na pewno już stanowi taki przyczółek do drugiego etapu, czyli do optymalizacji. Bo wtedy to już jest konieczne, ale dostęp właśnie do FTP i do CMS-a pozwala też określić rzeczywistość, czyli co chciałbym zrobić, a ile jestem w stanie zrobić. Więc tego na pewno należy się spodziewać na etapie audytu. Jeżeli właśnie to już jest jakaś strategia planowana, to na pewno możemy się spodziewać, że ktoś spyta nas właśnie o dostęp do Google Search Console, Google Analytics. No i ewentualnie do Google Tag Manager, jeżeli już coś takiego Państwo posiadają.

Co da ci audyt i co zrobić po audycie?

Ł: Co klientowi da audyt SEO? I co po audycie?

P: Na pewno właśnie audyt wykonany przez przez agencję, z którą zamierzamy współpracować, daje nam odpowiedź na pytanie “jak wygląda obecnie sytuacja mojej strony?” albo na pytanie “dlaczego moja strona ma taką słabą widoczność? dlaczego ma taki słaby ruch?”. Właśnie przeanalizowanie strony i wszystkich jej bolączek, zebranie ich właśnie w tym dokumencie podsumowującym, daje odpowiedź właśnie na szereg pytań: “jak poprawić działanie strony? Jak zwiększyć jej skuteczność?”. Natomiast jeżeli chodzi o to, co po audycie, to jakby kolejnym krokiem powinno być wprowadzenie tych zmian opisanych w audycie, czyli właśnie optymalizacja SEO. Tutaj należy pamiętać o tym, że o ile sam audyt SEO to jest zamknięte działanie, które oczywiście gdzieś tam cyklicznie się może powtarzać, o tyle sama optymalizacja już jest procesem, czyli czymś dłuższym. I czasami w zasadzie nie mającym końca, więc na pewno pierwszymi krokami jest wprowadzenie najważniejszych elementów. Jakby wyleczenie największych bolączek, a później to już jest takie bardziej dostrajanie.

Ł: Ja tak ze swojej strony mogę powiedzieć, że ja lubię między audytem a optymalizacją przygotować jeszcze jeden dokument – zestawienie fraz kluczowych i dopasowanie ich do najważniejszych podstron w obrębie strony, jeśli jest duża. A do wszystkich podstron, jeśli strona internetowa ma kilkanaście, kilkadziesiąt podstron. To już zależy od rozmiaru strony internetowej. I potem na podstawie tego dokumentu już optymalizować treści znajdujące się na stronie.

P: Dokładnie, ale to jest właśnie ten element, o którym tak jakby wspomnieliśmy na początku. Że właśnie odpowiedź na to, na jakich fazach warto się skupić na pewno da nam właśnie wykonanie tego audytu SEO.

Czy sam audyt SEO wystarczy?

Ł: Takie ostatnie pytanie na koniec. Czy można zamówić sam audyt SEO i czy ma to sens?

P: Oczywiście, że można zamówić sam audyt. Często agencje oprócz właśnie takiej współpracy SEO oferują wykonanie takiego audytu. Ale też sami klienci często szukają tylko wykonania audytu, żeby zobaczyć co z tą stroną jest nie tak.
Czy ma to sens? To zależy. To zależy od tego, co chcemy z tym audytem zrobić. Bo jeżeli to ma być przygotowany dokument, który później położymy sobie oprawiony na półce, no to nie ma to sensu. Jeżeli za audytem kryje się działanie – czyli kolejne etapy: wprowadzenie optymalizacji czy to przez zlecenie jakieś agencji, czy to też zrobienie tego in-houseowo, czyli przekazanie tego dokumentu, wszystkich tych wytycznych naszego Web Deweloperom – to wtedy wykonanie takiego audytu ma sens. Bo jak już wspomniałem na początku tego odcinka, jak i pewnie wcześniej kilka razy w innych odcinkach, właśnie optymalizacja jest jednym z tych istotnych filarów pozycjonowania. Więc na audyt SEO ma być tylko drogowskazem, natomiast drogowskaz ma prowadzić właśnie do lepszego działania.

Ł: Dzięki, Paweł, za rozmowę to były 9 odcinek naszego podcastu. Już wkrótce usłyszymy się znowu. Z tej strony Łukasz Migura

P: i Paweł Pawlak.

Ł: Do usłyszenia, cześć.

Lektor: To był podcast agencji marketingu internetowego 4PEOPLE. Dziękujemy za uwagę. Wolisz czytać niż słuchać? Zapraszamy na stronę naszego bloga marketingdlaludzi.pl, a jeśli potrzebujesz pomocy z promocją firmy w internecie, odwiedź naszą stronę 4people.pl. Zapraszamy do wysłuchania następnych odcinków. Do usłyszenia!

Przygotuję
darmową wycenę
wraz z propozycją strategii

    Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez 4PEOPLE Sp. z o.o. z siedzibą w Katowicach moich danych osobowych w celu:

    * Pola wymagane

    Rate this post

    Spodobał Ci się artykuł? Oceń go!

    Rate this post

    O autorach:

    Łukasz Migura

    Perfekcjonizm, znajomość Wordpressa i zamiłowanie do tworzenia treści łączy z kilkuletnim doświadczeniem na stanowisku specjalisty ds. SEO. Jest w stanie przeprowadzić wnikliwy audyt, wdrożyć zasugerowane poprawki, łącznie z niewielkimi zmianami w kodzie strony oraz przygotować tekst, który nie tylko przyciąga ruch z wyników wyszukiwania, ale także sprzedaje. Hobbystycznie pisze prozę i współprowadzi bloga podróżniczego.

    Paweł Pawlak

    W 4PEOPLE prowadzi kampanie pozycjonowania. Koordynuje prace działu, pracuje nad audytami SEO, dostępności i użyteczności, optymalizuje witryny i robi wszystko, żeby były widoczne w wyszukiwarce.
    Sprawdź

    PODCAST: Co robić a czego nie robić gdy spadną pozycje

    Pokaż wszystkie
    Marketing dla ludzi
    Zapisz się do newslettera!
    Zdobywaj wiedzę! Co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
    ...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!