Marketing funeralny, czyli nie podchodź do życia zbyt serio?

0 napisany przez Magdalena Krempel, 02 listopada 2018

Za nami Halloween i Dzień Wszystkich Świętych, dlatego też postanowiłam pochylić się nad tematem, który stanowi dla wielu marketingowców nie lada wyzwanie. Jak zapewne pamiętacie, już sam Benjamin Franklin powiedział, że “w życiu pewne są tylko śmierć i podatki”. Dlatego dzisiaj kilka słów o marketingu funeralnym.

Nic dwa razy się nie zdarza

W życiu codziennym często mówimy “raz się żyje” i choć wypowiadamy te słowa mimochodem, to zawierają one w sobie… prawdę. Nie będzie nam dane powtórzyć swojego życia – oczywiście na bok odkładam dywagacje na temat podróży w czasie i przestrzeni. Może innym razem!

Mój dziadek lubił czasem puentować swoje wypowiedzi zdaniem “kiedyś i tak wszyscy umrzemy”. Trudno się z nim nie zgodzić. Śmierć, strata i żałoba – każdy z nas choć raz w swoim życiu jej doświadczył. Odszedł ktoś bliski – nie ważne czy łączyły was więzi krwi czy przyjaźń lub inna nienazwana nić porozumienia. Ludzie rodzą się i umierają. To właśnie dlatego branża pogrzebowa jest jedną z najbardziej stabilnych. Trudną, ale nie niemożliwą do… zareklamowania! W ten sposób spotykamy się coraz częściej z marketingiem funeralnym. Czy zawsze jest prowadzony w sposób wysublimowany i taktowny? Bywa różnie.

W grupie docelowej, jesteś i ty

Grono odbiorców w branży funeralnej jest naprawdę szerokie – śmierć nie wybiera. Zazwyczaj działania np. zakładów pogrzebowych, to działania lokalne na określonym terenie. W każdym mieście znajdziecie przynajmniej kilkanaście takich firm. Wiele z nich sprowadza swoje działania marketingowe do szyldu, tabliczki czy plakatu z numerem telefonu. Jako że zasięg jest lokalny, działa (także tutaj!) marketing rekomendacji. Jeśli pracownicy wybranej firmy podeszli do nas z atencją, byli empatyczni i wszystko udało się zorganizować bez przeszkód, a dodatkowo zajęli się także rozliczeniem z ZUS-em (zasiłek pogrzebowy), jesteśmy im w stanie ponownie zaufać jeśli zajdzie taka potrzeba, a także polecić, jeśli ktoś znajdzie się w sytuacji, w której musi zorganizować ceremonię pogrzebową.

Tak jak wspomniałam, temat jest niezwykle delikatny, a prowadzone działania wymagają ogromnego taktu. Ten jednak nie zawsze się sprawdza – takie czasy! Dlatego też w sieci znajdziemy różnego rodzaju reklamy czy też profile zakładów pogrzebowych (choć warto pamiętać, że nie tylko one walczą na rynku funeralnym) na Facebooku lub Twitterze.

I tak toczy się (od)wieczna próba znalezienia balansu pomiędzy tym, co w dobrym tonie, a tym, co kontrowersyjne.

Pogrzeb(iemy) w reklamach i kampaniach

Niestandardowe podejście do tematu śmierci rozpoczęło się w Ameryce, gdzie zaproponowano… umieszczenie kodu QR na nagrobku. Po zeskanowaniu, można było się dowiedzieć nieco więcej o zmarłym, obejrzeć jego archiwalne zdjęcia. Wyobrażacie sobie tego typu usługę w Polsce? Oczywiście nie analizując na ten moment faktu, że kody QR są już passe.

Dla tych z nieco zasobniejszym portfelem, można było umieścić na nagrobku ekran LCD. A co na nim? Niczym objazdowe kino, wyświetlane były materiały video z życia zmarłego lub jego zdjęcia. Czekam jeszcze na hologramy i ostatnie słowa zmarłego wypowiedziane do bliskich. Brzmi jak niemożliwe? Poczekajmy jeszcze chwilę, jeszcze momencik.

Tymczasem w naszym kraju…

W Polsce mam wrażenie, że branża nadal raczkuje w zakresie marketingu. Tematy trudne staramy się uczynić nieco znośniejszymi. Dlatego też w Internecie nie brakuje memów związanych ze śmiercią i przemijaniem. Często wywołują one w nas śmiech.

Arthur Schopenhauer mem

Źródło: https://www.facebook.com/Arthur.Schopenhauer.memy/

Czasem śmiech przez łzy. Niemniej jednak, każdy sposób jest dobry, jeśli nie rani drugiego człowieka.

Pani bukowa mem

Źródło: www.panibukowa.pl

Pamiętajmy, że same zakłady pogrzebowe nie miały w pewnym momencie łatwego kawałka chleba. Wpłynęły na to na pewno sytuacje kontrowersyjne np. kiedy pracownicy pogotowia informowali wspomniane zakłady o zgonach, a nawet przyczyniali się do tego, by samych zgonów było więcej. Nie brakowało także tych, którzy potrafili czatować pod Urzędami Stanu Cywilnego, by namówić na skorzystanie z ich usług. Według mnie nietaktowne i nieskuteczne. Nie chodzi o to, by płakać razem z rodziną zmarłego. Chodzi o uszanowanie ich uczuć i nie wchodzenie w ich życie “z buta”.

Takt vs. terapia szokowa

W ciemno mogłabym powiedzieć, że bardziej nośna i medialna jest terapia szokowa. To jej poświęca się najwięcej miejsca w sieci, telewizji czy prasie. Czy ładna, estetyczna reklama z przesłaniem znajdzie się w głównym wydaniu programu informacyjnego? Szczerze wątpię. Jeśli jednak ktoś wiele razy “poda dalej” humorystyczny (i na granicy dobrego smaku) wpis zakładu pogrzebowego np. na Twitterze, mówi się o tym praktycznie wszędzie. Co nas nie szokuje, to nas nudzi.

Śmierć pojawia się zazwyczaj w kampaniach społecznych, które przestrzegają przed jazdą z nadmierną prędkością, pod wpływem alkoholu i środków odurzających. Tutaj celem jest przede wszystkim uniknięcie ostateczności, a nie jej promowanie.

I oczywiście klasyka gatunku, którą zna chyba każdy:

Dla przeciwwagi warto zobaczyć, w jaki sposób wykorzystywane jest to w reklamach usług oraz produktów. Trumny, w których wyglądasz jak żywy czy też Nasi klienci się nie skarżą, to tylko dwa z naprawdę wielu haseł, którymi promuje się lub też promowała branża. Śmiać się, a może jednak płakać?

To jednak nie koniec, a początek “kwiatków” branży funeralnej. Firma Lindner poszła o krok dalej i stworzyła kalendarz, w którym łączy swoje produkty – trumny z erotyką. Jeśli jesteście zainteresowani, jak można połączyć oba tematy, zobaczcie najnowszą odsłonę tutaj >> http://kalendarzlindner.pl/edycje/ostrzegam jednak, tego się nie da odzobaczyć! Aktualnie kalendarz nie jest już tak medialnym tematem, jak w 2010 roku, kiedy powstała jego pierwsza edycja.

Media społecznościowe są nieśmiertelne

Przez wiele lat branża funeralna była jedną z tych, dla której mówiono stanowcze “nie” jeśli chodzi o obecność w social media. Aktualnie znaleźć można wiele profili o tej tematyce. Nie tylko na Facebooku! Trudnością jednak jest ich brak konsekwencji – założyli fanpage, dodali kilka wpisów, zgromadzili kilkunastu fanów i… tyle. Ich żywot był naprawdę krótki, a pozostali tylko najwytrwalsi. Większości zabrakło pomysłu na to, w jaki sposób budować wizerunek profesjonalnej firmy, której warto zaufać. Halo, Facebook to nie tylko smutne cytaty i złote myśli. Zdjęcia asortymentu też raczej nie spowodują, że wybierzemy tę, a nie inną firmę. Zabawne (to kwestia indywidualna) memy związane ze śmiercią może i w wyjątkowych przypadkach mogą wywołać uśmiech, ale raczej w momencie, kiedy nie znajdujemy się w sytuacji, kiedy straciliśmy bliskiego. Ot, cały ambaras.

zakład pogrzeby na social media

Jak widać, liczba działań w social media, zadziwiała odbiorców! Wpis pochodził z 2016 roku, więc podejrzewam, że aktualnie aktywność na Facebooku czy Twitterze to powoli standard, a nie wyjątek od reguły.

Wspomniany przeze mnie wcześniej Lindner, także działa na Facebooku. Aktualnie wiele wpisów dotyczyło i dotyczy kalendarzy i sesji z nimi związanych. Dodatkowo, prowadzący profil dodaje linki do artykułów czy materiałów video w tematyce okołofuneralnej. Można znaleźć kilka perełek.

fan page lindner

fanpage lindner 2

Fanpage jest aktywny, a jego odbiorcy wykazują zaangażowanie. Pojawił się nawet konkurs z okazji Dnia Dziecka! Zastanawiam się, w jaki sposób przekłada się to na sprzedaż i aspekt biznesowy. Wizerunkowo na pewno dają się zapamiętać. Niektórym pewnie nie dają się zapomnieć.

Kolejny profil pamiętam doskonale, ponieważ… Natknęłam się na jego reklamę sponsorowaną kilka lat temu. W tamtym czasie widać było pewne mankamenty jeśli chodzi o kierowanie reklamy, bo Zakład z Wrocławia, a ja z Podbeskidzia. Czy to już czas i na mnie?

Przyznać trzeba, że fanpage wygląda realnie, a Zakład ma swoją stronę WWW. Skupia się na treściach informacyjnych. Zobaczcie sami:

informacje funeralne na facebooku

To pokazuje, że prowadzący profil podchodzi także (śmiertelnie) poważnie do swoich klientów. I dobrze! Znajdziemy tutaj informacje o organizacji pogrzebu, wyjaśnienie czym jest ekshumacja i w jaki sposób dopełnić formalności. Jeśli spojrzeć wstecz, znaleźć można także kilka wpisów o treści nieco luźniejszej:

luźniejszy marketing funeralny

Niestety od sierpnia jednak na fanpage’u nie pojawiają się już nowe posty. Czy będą kolejne? Pożyjemy (lub nie) i zobaczymy (lub nie).

Fake news, fake funeral?

Na fali popularności, powstają także profile, które mają na celu budowanie zaangażowania i dostarczanie rozrywki. Spójrzcie tylko na ten:

zakład pogrzebowy highway to hell

Na ten fanpage trafiłam po jednym z postów, który był udostępniany przez wielu użytkowników (także moich znajomych). Może i wy pamiętacie?

highway to hell na facebooku

Nie brakuje także klasycznego “czarnego humoru”:

zakład pogrzebowy na facebooku

Oczywiście pamiętajcie, że nie każdy fanpage nazwany “Zakład pogrzebowy”, faktycznie tym zakładem jest. W pewnym momencie, bardzo trudno będzie odróżnić te prawdziwe od podrabianych.

Zakład Pogrzebowy A.S. Bytom

Jeśli myśleliście, że ten przykład się nie pojawi to byliście w błędzie! To klasyka gatunku, najpopularniejszy Zakład, który osobiście znam głównie z Twittera, ale i na Facebooku możemy go znaleźć.

Jak w skrócie opisać jego działania? Według mnie to “pójście po bandzie”. Wielu może zniesmaczyć, większość rozbawić. Głównym hasłem profilu jest:

zakład pogrzebowy bytom na twitterze

Jeśli jeszcze (jakimś cudem) nie natknęliście się na nich w sieci, nadrabiajcie. Często balansują na cienkiej granicy między tym, co “w dobrym tonie”, a tym, co jest już krokiem za daleko. Można powiedzieć jedno: ludzie ich kochają. Liczba retweetów robi wrażenie. 23,4 tys. obserwatorów (stan na dzień 1.11.2018 r.) to wynik dla wielu nie do pobicia. Dlaczego tak ich kochają? Za celne riposty, czarny humor i trzymanie się swego. Prowadzący profil utrzymuje podobny ton wpisów – reaguje na to, co się aktualnie dzieje, nawiązuje do branży funeralnej w tym kontekście i robi szał.

Mamy wybory samorządowe, mamy hasło przewodnie:

zakład pogrzebowy bytom na twitterze 2

Mamy oferty last minute w biurach podróży, tutaj także:

zakład pogrzebowy bytom na twitterze 3

Mamy głośny temat związany z zasadnością lub jej brakiem w kontekście szczepionek, oni reagują ankietą:

zakład pogrzebowy bytom ankieta

Pełno tutaj naprawdę czarnego humoru, który bawi nas w momencie, kiedy w życiu największym problemem jest to, że po weekendzie przychodzi poniedziałek i trzeba pójść do pracy. W momencie, kiedy na taki profil natrafia żałobnik, może Zakład odebrać jako nietaktowny, pozbawiony empatii i skłaniający do tego, by omijać go szerokim łukiem. Dlaczego? Być może wygra obawa, że nie zostaniemy potraktowani poważnie.

zakład pogrzebowy bytom twitter

 

Cóż, niektóre żarty bawią tylko raz.

twitterz zp Bytom

Chociaż…

twitterze marketing funeralny

A może to wszystko to jedna wielka ustawka? Jeśli zrobicie naprawdę dobry research, pojawi się w waszej głowie sporo pytań, czy Zakład w ogóle istnieje. Być może jest tylko świetnym fejkiem, który zyskał już ogólnopolską sławę? Nie milczcie jak grób i podzielcie się swoim zdaniem w komentarzu!

Przemijanie w Internecie

Temat wcale nie jest nowy, ale z roku na rok wykonujemy kolejne kroki naprzód. Pamiętacie aplikację “Zapal świeczkę”?

zapal świeczkę

W moim rodzinnym mieście, istnieje GROBONET, który jest wyszukiwarką osób pochowanych na wybranym cmentarzu. Do tej pory mogliśmy znaleźć lokalizację grobu (sektor, miejsce) np. kogoś z naszej rodziny. Cmentarze rozrastają się i często odwiedzając je sporadycznie, możemy się najzwyczajniej w świecie zgubić. Aktualnie doszła dodatkowa aktywność:

zapal wirtualny znicz

Także i tutaj możemy zapalić wirtualny znicz, podpisać, że to właśnie od nas. Czy to przyszłość dla tych, którzy nie są w stanie odwiedzać grobu bliskich? Brzmi na razie jak abstrakcja, ale coraz głośniej mówi się także o pochówkach w Internecie.

Jedno jest pewne, w telewizji coraz częściej obejrzeć możemy relacje z uroczystości pogrzebowych ważnych i znanych osób – od Jana Pawła II, przez Korę, aż po cenionych dziennikarzy. To już nas nie dziwi. Chcemy być częścią wielkich wydarzeń, a pogrzeby nimi także są. Smutne, pełne łez i wspomnień, ale dają nam poczucie wspólnoty. Poczucie, którego tak często nam brakuje.

Reklamować się czy zrezygnować?

Jeśli prowadzone działania przynoszą wymierne efekty: budują zaufanie, zwiększają liczbę osób, do których docieramy i dają nam poczucie, że nie jesteśmy w tym trudnym czasie sami to jestem “za”! Świetnym rozwiązaniem jest także podejście wielowymiarowe – od taktownego humoru, przez informowanie i doradzanie, aż po pochwałę życia.

Aktualnie, w branży funeralnej trudnością są na przykład fejkowe profile w mediach społecznościowych, które nie mają na celu promowania jakiegokolwiek zakładu pogrzebowego. Celem jest raczej uzyskanie jak największego grona odbiorców i… rozgłosu. Dla tych którzy prowadzą realne działania, marketing online może być przepustką do zyskania zaufania na rynku lokalnym, gdzie konkuruje ze sobą kilka (kilkanaście i więcej) firm związanych z usługami pogrzebowymi.

Z tyłu głowy zawsze należy mieć to, że reklama w branży funeralnej to stąpanie po cienkim lodzie, który w każdej chwili może się pod nami załamać. Jak we wszystkim, tylko umiar nas uratuje!

O autorze:

Magdalena Krempel

Content & Social Media Manager w 4People. Lubi łączyć przyjemne z pożytecznym, dlatego wybrała pracę w branży, którą uwielbia ponad wszystko. Wychodzi z założenia, że jeśli można rozwijać swoje pasje i łączyć to z pracą zawodową... trzeba to robić! Dla klientów tworzy zintegrowane strategie obecności marek w social media. Jest odpowiedzialna za to, co pojawia się w poszczególnych kanałach komunikacji i z powodzeniem zwiększa konwersje z kampanii reklamowych. Z wykształcenia socjolog i politolog.

Komentarze