Snapchat Memories – czyli łapiemy to, co ulotne

0 napisany przez Agata Krypczyk, 09 lutego 2016

Snapchat już od kilku lat zyskuje na popularności. Codziennie do grona użytkowników dołączają tysiące osób, a tempo rozwoju samej aplikacji wyznacza nowe trendy w mediach społecznościowych. Cenią go nie tylko najmłodsi użytkownicy, ale z każdym dniem rośnie także liczba zainteresowanych osób w wieku 25-34, które znudzone Facebookiem, szukają alternatywnej formy komunikacji i rozrywki.

Snapchat to kanał, który coraz częściej wykorzystują marki, a ich kolejne kampanie budzą coraz większe zainteresowanie – kto jeszcze nie widział wróżenia z sera w KFC, niech żałuje! Klasyczna telewizja (np. TVN24,), portale (m.in. Onet, Discovery), a nawet politycy (obecnie kampanię prowadzi kandydatka na prezydenta USA – Hillary Clinton), widzą w Snapchacie potencjał na niekonwencjonalne przekazywanie komunikatów. Nic dziwnego, aplikacja wraz z siłą zasobów ludzkich poszerza swoje możliwości.

Adresy URL

Do tej pory Snapchat był tylko aplikacją na smartfony działające na systemie Android i iOS. W klasycznych przeglądarkach nie było możliwości znalezienia interesującego konta czy obejrzenia wysłanych przez użytkowników wiadomości. Pod koniec stycznia nastąpił przełom, a wszystko dzięki wprowadzonej możliwości rozpowszechniania swojego konta za pomocą klasycznego linka URL. To pierwszy, zdaniem specjalistów nie jedyny, krok w kierunku funkcjonowania na Desktopie.

Snapchat nadal jest tylko aplikacją na smartfony, ale samo stworzenie wirtualnego odnośnika do profilu już jest nie lada gratką dla użytkowników, jak i samych marek. Tu warto wspomnieć, że do tej pory jedyną formą promocji swojego konta w innych kanałach społecznościowych było wykonanie screenu Snapkodu (który działa podobnie jak kod QR). Po zeskanowaniu przy pomocy aplikacji mogliśmy dodać kogoś do grona obserwujących zamiast wyszukiwania w katalogu profili.

snapchat-url

Jest jednak jedno niedociągnięcie. By dodać snapowiczów za pomocą URL-a, trzeba skorzystać z przeglądarki w smartfonie. Pamiętajmy jednak co zyskujemy: nie musimy już zapisywać snapkodu czy otwierać go na Desktopie. Z poziomu przeglądarki na komputerze, nasz unikalny link przenosi do strony głównej Snapchat.com i prosi o zainstalowanie aplikacji.

12695935_942935585782189_1360715208_n

Struktura snapowego URL-u nie jest skomplikowana, to:  snapchat.com/add/USERNAME, gdzie USERNAME to nasza nazwa użytkownika. W moim przypadku jest to: https://snapchat.com/add/red_agata.

Patrząc na tę funkcjonalność z praktycznej strony, zdecydowana większość internautów korzysta dziś z sieci za pomocą własnego smartfonu. Linki URL na pewno dobrze wpłyną na promocję marek w tym kanale społecznościowym, ale także pomogą w szybszy sposób znaleźć nowych “przyjaciół”.

Czym jest My Snapchat Memories?

Chciałabym jednak opowiedzieć o innym dodatku do Snapchata, który mnie zaintrygował. Nasz ulubiony żółty duszek do tej pory “pilnował” ulotności zdjęć i video. Teraz pojawia się My Snapchat Memories, który w łatwy sposób pozwala odzyskać nasze MyStory, a co ciekawsze pobrać swego rodzaju statystyki oglądalności.

Cały proces pobierania Stories jest banalnie prosty. Klikamy „Sing Up”, trafiamy do formularza, gdzie należy wpisać mail i uzupełnić dane (oczywiście muszą być one zgodne z tymi, na których działa nasz Snapchat). Na koniec aplikacja prosi o potwierdzenie, że MyStory jest ogólnodostępne. To tyle, teraz czas na efekt!

Bez tytułu

Chwytamy to, co ulotne!

Według demonstracyjnej wersji pobranego Stories widzimy miesięczny raport z konta użytkownika. Struktura jest dosyć ciekawa:

  • powitanie,
  • poszczególne zdjęcia i wideo możliwe do ponownego odtworzenia,
  • data publikacji,
  • nasza nazwa użytkownika,
  • ilość osób, które wyświetliły post,
  • u dołu ikonki do udostępniania na innych kanałach w social mediach.

Dodatkowo pojawia się napis „peek”, który nie od razu można skojarzyć. W tym miejscu zatrzymałam się i postanowiłam zerknąć raz jeszcze. Okazuje się, że „Peek” to nazwa firmy, a raczej twórcy My Snapchat Memories. W zakładce FAQ można przeczytać, że to wcale nie jest oficjalny dodatek do Snapchata, a oddzielna aplikacja nie związana z naszym ulubionym żółtym duszkiem.

Bez tytułusnap1

Osobiście zastanawia mnie jednak kilka kwestii. Kolorystyka strony i jej opisy od razu sugerują, że korzystamy z czegoś na kształt narzędzia analitycznego dla snapa i archiwum naszych zdjęć. Niestety dosyć nieświadomie zapisujemy swoje dane firmie, która postanowiła zarobić na fenomenie Snapchata. Dodatkowo, nasze MyStory w wersji Memories przypomina trochę tablicę na Facebooku. Czy dobrze? To już kwestia sporna, gdyż jak wiadomo Mark Zuckerberg  chciał kupić Snapchata, jednak jego starania poszły na marne. Ostatecznie postanowił  stworzyć swoją “ulotną” aplikację, która wciąż jest w fazie  testów i rozbudowy – Slingshot.

To jednak nie wszystko…

Peek wprowadził jeszcze jedną opcję, która pomaga powiększyć grono odbiorców. To aplikacja dla systemów iOS, która losuje dla nas przypadkowe osoby, które możemy obserwować. Pobranie i zalogowanie się sprawia, że nasza nazwa także trafia do tej “linkdajni” dla przypadkowych użytkowników. Trudno ocenić czy ten dodatek się sprawdzi.

Kilka słów na podsumowanie

Przyznam, że sama dałam się przyłapać na chęci odzyskiwania mojego MyStory, jednak odkrycie braku oficjalności tego dodatku, skutecznie mnie zniechęciło. Zapewne projekt ma swoje plusy i minusy, jednak korzystanie z czyjegoś sukcesu jest trochę nie nie miejscu.

Na pewno pomoże markom (choć nie tylko) monitorować skuteczność działań w tym kanale społecznościowym. Z drugiej jest to zabicie osobliwego charakteru Snapchata, którego żadne narzędzie nie było w stanie kontrolować. Marketingowo, ten zabieg jest na plus. Obawiam się jednak, że nie wszyscy będą potrafili z aplikacji odpowiednio korzystać. Już niedługo na Facebooku i Twitterze będziemy zasypywani re-snapami (w sumie można tak to nazwać) wspomnień z MyStory.

Zdecydowanie będę śledzić ten dodatek i jego rozwój. Kto wie, może moje sceptyczne nastawienie zmieni się z biegiem czasu i dalszym rozwojem funkcji? Czas pokaże!

Komentarze

Marketing dla ludzi
Zapisz się do newslettera!
Zdobywaj wiedzę! Co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
Marketing dla ludzi
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do naszego newslettera. To nic nie kosztuje, a istnieją dowody Amerykańskich naukowców, że to się opłaca!