Jak monitorować pozycje w Google? Poradnik klienta

2 napisany przez Paweł Faska, 28 listopada 2014

W jaki sposób sprawdzić, czy agencja zajmująca się pozycjonowaniem rzeczywiście podejmuje jakieś działania?

Pozycjonowanie to bez wątpienia jeden z najczęściej wybieranych sposobów promocji w sieci. Każdemu, kto się na nią decyduje, zależy na tym samym. Wszyscy chcą być na wysokich pozycjach lub, w przypadku pozycjonowania szerokiego („long tail”), aby witryna była widoczna w Google pod możliwie największą liczbą słów kluczowych generujących wartościowy ruch z wyszukiwarki.

Brak pozycji w Google – granie na czekanie?

W przypadku „młodych firm” ze względu na optymalizację budżetu działania „pozycjonerskie” wykonywane są zazwyczaj na własną rękę np. z wykorzystaniem firmowego „informatyka”.

Taki model, o ile w teorii może być mniej kosztowny, na dłuższą nie przynosi oczekiwanych korzyści. To dlatego większość firm, prędzej czy później, staje przed dylematem, jakim jest wybór odpowiedniego partnera biznesowego w zakresie profesjonalnego pozycjonowania serwisu. Artykuł ten jednak nie będzie traktował o tym czym się kierować przy takim wyborze, lecz o kluczowym, moim zdaniem okresie, który rozpoczyna się tuż po wyborze odpowiedniej agencji i podpisaniu z nią umowy współpracy.

Przejdź, aby dowiedzieć się czym kierować się przy wyborze agencji SEO.

Dla zdecydowanej większości firm głównym czynnikiem, który utwierdza ich w przekonaniu o słuszności wyboru agencji są zajmowane w Google pozycje. Z logicznego punktu widzenia to słuszne podejście; przecież w większości przypadków umowa właśnie tego dotyczy. Rzecz w tym, że wprowadzenie fraz na pozycje trwa. Okres oczekiwania na osiągnięcie wysokich pozycji to zwykle kilka miesięcy (po kolejnych zmianach algorytmu wyszukiwarki zazwyczaj ulega wydłużeniu).

Co w międzyczasie? W jaki sposób, w trakcie oczekiwania, zweryfikować czy pomimo braku pozycji podejmowane przez firmę działania idą w dobrym kierunku?

Kontrola wymaga poświęcenia (źródło: pixabay.com)

Kontrola wymaga poświęcenia (źródło: pixabay.com)

Zaufanie = Kontrola

Agencja prowadząca kampanię pozycjonowania może w tym czasie zapracować sobie na zaufanie (wbrew pozorom bardzo ważne, choć może niezbyt popularne, słowo w biznesie :)) klienta na kilka sposobów. I to nawet, jeśli pozycji nie ma.

Poniżej kilka elementów, które mogą sprawić, że klient może usiąść spokojnie w fotelu popijając kawę i mieć pewność, że firma której zlecił promocję idzie we właściwym kierunku.

1. Ręczna weryfikacja zajmowanych pozycji

Dziwne? A może jednak dość powszechne?

Wydawać by się mogło, że jest do dość żmudna i nie do końca efektywna metoda weryfikacji. A jednak – kiedy pracuję z klientami, czasami zdarzają się sytuacje, w których słyszę o wykorzystywaniu tego sposobu: wpisywanie frazy w okno wyszukiwarki i wertowanie kolejnych stron rankingu.

Zatem, jeśli ktoś posiada chwilę wolnego czasu, może z niej skorzystać. Warto jednak pamiętać o ustawieniu odpowiedniej lokalizacji w wyszukiwarce Google na cały kraj (zazwyczaj automatycznie Google określa lokalizację jako miejscowość, w której znajduje się użytkownik).

Warto również przed weryfikacją wyczyścić historię przeglądarki, przede wszystkim pod kątem plików cookies a także wylogować się z kont usługowych Google. Nawet wówczas jednak trudno mówić o jakiejś specjalnej precyzji weryfikacji.

Agencja SEO musi być przejrzysta.

Agencja SEO musi być przejrzysta.

2. Bazowanie na raportach i dedykowanym panelu klienta.

Standardowo każda współpraca w zakresie promocji powinna być przejrzysta. Jednym z elementów potwierdzających rzetelną realizację działań są raporty podsumowujące (tygodniowe, miesięczne, kwartalne) przekazywane w formie dokumentu lub udostępniane za pomocą panelu klienta.

Zdecydowana większość raportów odnoszących się do pozycjonowania skupia się przede wszystkim na prezentacji tabelki z konkretnymi frazami i zajmowanymi przezeń pozycjami – oczywiście uwieńczona konkretnymi kwotami uwzględnionymi w fakturze. Brzmi znajomo?

Pewnie!

Trzeba jednak pamiętać, że tworzenie tego typu przekazu nie odzwierciedla w pełni tego co się dzieje na tzw. „zapleczu witryny”. Nie pokazuje też, jak podejmowane w międzyczasie działania realnie wpływają na poprawę zasięgu witryny w Google.

W związku z tym istnieją również dodatkowe elementy, które powinny znaleźć się w raportach (poza wspomnianą „tabelką”). Oto kilka przykładów:

– wykres prezentujący ilość odwiedzin wygenerowanych z wyników organicznych (np. na podstawie Google Analytics),
– prezentacja wpływu wyników organicznych na generowane konwersje (cele lub e-commerce w Google Analytics),
– prezentacja realnie wykonanych działań pod kątem poprawy pozycji zajmowanych przez słowa kluczowe (firmy niechętnie dzielą się taką wiedzą tłumacząc to swoim know-how, natomiast zupełnie wystarczające będą informacje dotyczące dodanych w danym miesiącu wpisów do wartościowych katalogów branżowych, podanie linków do wpisów wykonywanych w ramach kampanii marketingu szeptanego lub linków do opublikowanych artykułów wizerunkowych tworzonych pod kątem konkretnych wyrażeń kluczowych).

W ten prosty sposób gdy pozycji w Google jeszcze brak, będąc klientem możemy poczuć, że witryna nie została pozostawiona na pastwę losu. Ruch wzrasta, pojawiają się konwersje oraz mamy wiedzę w jaki sposób i gdzie pisze na mój temat agencja, aby poprawić widoczność mojego serwisu.

Pytanie, jak sobie radzić, gdy z jakiegoś powodu agencja nie udostępnia takich informacji lub gdy chcemy je sprawdzić?

3. Dodatkowe narzędzia do weryfikacji.

Wiadomym jest, że początkowe etapy współpracy zawsze obarczone są pewną dozą niepewności – w związku czym pojawia się czynnik kontroli i weryfikacji dotyczący tego czy otrzymywane raporty mają pokrycie z rzeczywistością.

Użyteczne pod tym kątem są ogólnodostępne i bezpłatne narzędzia analityczne i diagnostyczne od Google – Google Analytics oraz Google Webmaster Tools. Za ich pomocą każdy może zweryfikować „prawdomówność” firmy pozycjonującej m.in. pod kątem faktycznej liczby odwiedzin i konwersji ze źródła Organic Search.

Dodatkowo, przy wykorzystaniu GWT, możemy sprawdzić status naszej witryny w wyszukiwarce. Zweryfikujemy dzięki temu narzędziu m.in. stan indeksowania, ilość zapytań (słów kluczowych) pod jakimi w skali maksymalnie 3 ostatnich miesięcy wyświetlana była nasza witryna.

Dla przykładu:

W przypadku młodej witryny, po podpisaniu umowy pozycjonowania i wdrożeniu optymalizacji SEO można monitorować następujące elementy:

– wzrost liczby zaindeksowanych przez Google podstron serwisu, w stosunku do liczby podstron zgłoszonych przez webmastera/pozycjonera (dla jednego z przykładowych klientów z branży inwestycyjnej w trakcie 3 miesięcy współpracy stan tego wskaźnika to 82,4% – czyli taki odsetek zgłoszonych do indeksowania podstron, został poprawnie zaindeksowany przez roboty Google),
– przyrost liczby zapytań (słów kluczowych), dla których witryna jest w ogóle wyświetlana internautom w wynikach organicznych w Google (dla tego samego klienta w trakcie 3 miesięcy współpracy ich liczba wzrosła 37,1% – dla każdej witryny ze względu na zakres oferty i bogactwo różnorodności fraz wskaźniki mogą się różnić, natomiast w pierwszej fazie współpracy zdecydowanie przyrost powinien być już widoczny),
– pojawianie się informacji o dodatkowych domenach linkujących do naszej strony (ich przyrost również powinien być stopniowy, natomiast z trendem wzrostowym – zazwyczaj kilka miesięcznie z zachowaniem różnicowania źródeł – katalogi, fora, serwisy tematyczne, blogi).

Możemy również sprawdzić jakie linki prowadzą bezpośrednio do naszej witryny, dzięki czemu mamy pewność, że dodawane do katalogów wpisy są tematycznie powiązane z naszą witryną dzięki czemu najpewniej wpływają korzystnie na widoczność strony w Google.

W panelu GWT prezentowane są również informacje na temat ewentualnych kar ręcznych (filtr) nałożonych przez Google np. po zmianie algorytmu, gdy wcześniej prowadzone działania przestały być akceptowane (pozycjonowanie de facto w ogóle nie jest akceptowane :)) przez Google lub stan zaplecza linkowego wzbudził podejrzenia moderatorów.

Poza narzędziami Google możliwe jest wykorzystywanie innych pomocy diagnostycznych monitorujących pozycje oraz stan zaplecza linkującego takich jak. np. Ahrefs, Positionly.

Dla poszukujących istnieje wiele możliwości – czasami wujek Google pomoże – wystarczy wpisać frazę „weryfikacja pozycji w google” lub skorzystać z serwisów opisujących meandry marketingu internetowego – ciekawy test narzędzi diagnostycznych można znaleźć również tutaj.

Klient musi być czujny! (źródło: pixabay.com)

Klient musi być czujny! (źródło: pixabay.com)

Stan czuwania – Stand By SEO

Uzbrojeni w powyższe informacje, jeśli znajdujecie się na etapie oczekiwania na osiągnięcie topowych pozycji w wyszukiwarce, z pewnością nieco bardziej pozytywnie będziecie mogli spoglądać w przyszłość.

Jeśli wspomnianych informacji potwierdzających realizację usługi wam brakuje, zawsze warto zwrócić się do agencji o ich udostępnienie. Oczywiście zdarzają się przypadki, w których pomimo działań pozycjonerskich wykonywanych na bazie bogatych doświadczeń i najwyższej jakości metod wzrost pozycji nadal nie jest odczuwalny – dobrze liczyć wtedy również na merytoryczne wsparcie agencji. Firma powinna pokazać, jakie są możliwe przyczyny tej sytuacji oraz wskazać sposoby wyjścia z patowej sytuacji.

W końcu Google to tylko Google (lub aż Google), nie każda kampania pozycjonowania kończy się pełnym sukcesem…

A Wy jak weryfikujecie skuteczność swoich agencji pozycjonujących? Podzielcie się z nami swoimi spostrzeżeniami i uwagami – w końcu na naukę nigdy nie jest zbyt późno, no i oczywiście nikt nie ma monopolu na wiedzę ;)

Komentarze

  • Rewelacyjny artykuł. Dobry poziom – tak trzymaj.

    • Paweł Faska

      Marku, dziękuję za pozytywną ocenę artykułu, przy okazji gorąco polecam śledzenie wpisów wszystkich pozostałych autorów publikujących na niniejszym blogu. Zawsze staramy się, aby utrzymywać równy, wysoki poziom – mamy nadzieję, że każdy kolejny wpis będzie przez Ciebie oceniany równie wysoko.

Marketing dla ludzi
Zapisz się do newslettera!
Zdobywaj wiedzę! Co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
Marketing dla ludzi
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do naszego newslettera. To nic nie kosztuje, a istnieją dowody Amerykańskich naukowców, że to się opłaca!