Czy content na stronie ma wpływ na Twój biznes?

0 napisany przez Marcin Opolski, 27 lutego 2015

Wielu właścicieli firm przyjmuje, że nadmiar treści na stronie psuje jej walory wizualne. Cóż, nieumiejętnie napisany i niesformatowany tekst na pewno tak działa, ale gdy jest on stworzony z głową potrafi przynieść naprawdę wiele korzyści – zarówno pod względem marketingowym, jak i pod kątem pozycjonowania.

Wyobraź sobie, że szukasz jakiegoś konkretnego produktu, wpisujesz jego nazwę w wyszukiwarkę i otwierasz kilka pierwszych sklepów. Na czterech kolejnych trafiasz na krótkie, dwuzdaniowe opisy – identyczne co do joty. Za to na piątym, produkt został dokładnie przedstawiony, pozwalając na rozwianie ewentualnych wątpliwości co do jego cech. Tak przygotowany opis już na wstępie pozwoli przykuć i przetrzymać internautę na stronie tego właśnie sklepu.

Co więcej, opisy wychodzące poza kopię z katalogu hurtowni – mają i inne plusy. Strona, na której jest większy odsetek unikalnej treści staje się bardziej odporna na działanie googlowskiego algorytmu Panda, a jednocześnie może zacząć pojawiać się w wynikach wyszukiwania na bardziej doprecyzowanych frazach, zawierających na przykład parametry techniczne, rozmiar, kolor, a nawet przymiotniki o bardziej emocjonalnym znaczeniu.

Okulary jak u Jamesa Bonda”, „laptop Dell 16 gb 500 gb”, czy „modna sukienka na lato” – tego typu frazy same w sobie nie przynoszą dużo ruchu, ale gdy zaczyna ich być wiele – sumarycznie, dzięki budowaniu tak zwanego długiego ogona (long tail), potrafią znacznie podwyższyć statystyki wejść na stronę. A efekt ten w przyszłości prawdopodobnie będzie narastać, gdyż Google coraz mocniej docenia znaczenie treści. Wskazuje na to choćby wprowadzenie w 2013 roku nowego silnika o nazwie Koliber. Silnika, który ma na celu lepszą obsługę pytań związanych z językiem naturalnym.

Ale to zaśmieca stronę! Czyżby?

O ile w przypadku kart produktu sprawa jeszcze nie budzi takich kontrowersji, o tyle wielu właścicieli stron ma poważne opory przed umieszczeniem tekstu na stronie głównej i podstronach kategorii. Czy słusznie? Pod względem wizualnym tak naprawdę zależy to głównie od wspomnianego sformatowania tekstu – czasem nawet zabawa z dzieleniem go na kolumny potrafi znacznie poprawić jego warstwę wizualną. Natomiast pod względem merytorycznym tekst taki może zostać sformułowany w sposób marketingowy i uwzględniać najważniejsze cechy oferty (tania dostawa, rabaty, etc.).

Więcej treści, więcej zaufania

Treść na stronie może być jednak czymś więcej niż tylko opisem firmy, produktów i ich grup. Tworząc blog firmowy można angażować społeczność skupioną wokół sklepu, przy okazji na podstawie komentarzy w nim pozostawianych – poznając ich potrzeby. Z drugiej strony, jeśli taki blog zostanie poprowadzony w umiejętny sposób, społeczność ta zacznie zauważać, że za stroną sklepu jest ktoś żywy, z krwi i kości. A to może przenieść relacje z klientem na trochę inny poziom niż tylko wysłanie podziękowań za dokonanie zakupu.

Blog rzecz jasna nie jest jedyną metodą budowania treści na stronie. Innym przykładem jest tworzenie bazy wiedzy lub – w wariancie uproszczonym – listy częstych pytań i odpowiedzi. W takim przypadku co prawda zazwyczaj nie ma efektu angażowania (choć jeśli się postarać i to da się osiągnąć), ale za to buduje się wokół pracowników firmy, wizerunek rozeznanych w temacie. A bazy takie mogą mieć bardzo różną postać. W sklepach z elektroniką i AGD mogą być to poradniki – na co zwracać uwagę przy zakupie poszczególnych sprzętów, a w aptekach internetowych mogą być to encyklopedie leków. W zasadzie wszystko zależy od branży.

Baza wiedzy w DOZ

Przykład rozbudowanej bazy: poradniki, encyklopedia, słownik pojęć, spis aptek

Jak to potem działa? Ktoś, kto trafia do tego typu źródła wiedzy obecnie nawet niekoniecznie musi być zainteresowany zakupem. Póki co, jest zainteresowany jedynie konkretną informacją związaną z danym produktem lub usługą. Być może jest na etapie wstępnego zbierania informacji, ale już zaczyna kojarzyć markę ze źródłem wiedzy w danym temacie. Gdy w przyszłości dojdzie do decyzji zakupowej, widząc w wynikach wyszukiwania lub w reklamach AdWords kilka ofert – skojarzenie to może zadecydować o tym, który wynik zainteresuje bardziej, nawet gdyby cena okazała się trochę wyższa. Dodatkowo warto pamiętać, że taki „czytelnik” idealnie nadaje się do zastosowania remarketingu.

Łatwiej dla ludzi, łatwiej dla wyszukiwarek

Co istotne, obok budowania relacji i wizerunku taki dodatkowy, merytoryczny content cały czas oddziałuje też na gruncie „technicznym” sprawiając, że wyszukiwarka lepiej postrzega stronę i tym samym pomagaja w pozycjonowaniu. Znów – jak w przypadku unikalnych, marketingowych opisów produktów – strona zaczyna pojawiać się pod kolejnymi niszowymi hasłami. A to, w połączeniu z odpowiednim linkowaniem strony, może przynieść spory ruch i to na tyle tematycznie powiązany, by przekładał się na konwersje.

Komentarze

Marketing dla ludzi
Zapisz się do newslettera!
Zdobywaj wiedzę! Co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
Marketing dla ludzi
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do naszego newslettera. To nic nie kosztuje, a istnieją dowody Amerykańskich naukowców, że to się opłaca!