Bajka o Storytelling, cz. 4 (ostatnia)

0 napisany przez Andrzej Fiszer, 12 września 2016

Przed Wami ostatnia część relacji z przygód Storytelling i jej kompanów. Czy udało im się odnaleźć księżniczkę Konwersję? Sprawdź, jak zakończyła się historia o opowiadaniu historii.

CZĘŚĆ 1

CZĘŚĆ 2

CZĘŚĆ 3

Ruszyli. Wędrowali trzy dni i trzy noce. Zżyli się, a Jadwiga utwierdziła się w przekonaniu, że korzysta z pomocy właściwych osób. Kiedy wreszcie dotarli do grodu Szumów Komunikacyjnych, udali się wprost na zamek. Pomimo zmęczenia, Storytelling zdecydowała się przejść do działania bez zbędnej zwłoki. Bała się o morale swoje drużyny. Autentyzm z godziny na godzinę coraz głośniej narzekał, że nie widzi sensu w tej wyprawie, bo ojciec tak naprawdę nie czeka na małolatę. Siostry popadały naprzemiennie w skrajne stany emocjonalne, od euforycznej radości do paraliżującej złości. Momentami trudno z nimi było utrzymać kontakt. Storytelling zaczęła rozumieć, dlaczego żaden z członków tej rodziny nie zrobił kariery. Oryginalność twierdziła natomiast, że misja jej powszednieje i najchętniej to zajęłaby się już czymś innym. Wiedziała, że jej rolą jej wyłuskanie z każdego z nich tego, co jest w nim wyjątkowe.

– W imieniu króla Jana I Biznesu przybywam po księżniczkę Konwersję – zagadnęła przypadkowego przechodnia Storytelling lokując się o krok przed swoimi kompanami – Gdzie mogę ową znaleźć?

Karłowaty młodzieniec o niewyjściowym obliczu bez słowa wskazał na pałac swego pana i szybko oddalił się od nieznajomych.

– Ale sztampowe bezguście, widziałam już takich setki – rzuciła Oryginalność kiedy zbliżyli się do dwupiętrowego budynku z fasadą z brunatnej cegły naszpikowaną niewyszukanymi rzygaczami.

Właśnie dotarli do celu swojej podróży. Niesieni nadzieją na rychłe rozwiązanie, żwawym krokiem podeszli bliżej.

– My do panicza Szumu Komunikacyjnego, ma coś, co nie należy do niego – rzuciła Storytelling jednym tchem do sługi, który uchylił drzwi pałacu w odpowiedzi na gromkie kołatanie. Blady mężczyzna w średnim wieku i przyciasnych rajstopach skinął głową na powitanie po czym nagle zatrzasnął z wściekłością wrota. Drużna pomyślała, że może być trudniej niż sądzili. Po chwili jednak anemik otworzył drzwi ponownie zapraszając gości do środka gestem głowy.

Zostali poprowadzeni do rozległego pomieszczenia, w którym na podwyższeniu umościł się tłusty młodzieniec. Jego postawa była książkowym uosobieniem cynizmu. Choć uśmiechał się tylko półgębkiem, jego uśmiech i tak zdradzał, że ortodoncja jest dopiero melodią przyszłości. Wnętrze pałacu było równie tandetne jak jego front. Każda możliwa ozdoba, każdy mebel były wykończone imitacją złota, co potwierdzało nowobogackie aspiracje właścicieli.

Grubas na tronie, skinąwszy na swojego przybocznego, powiedział:

– Wiem kim jesteście, skąd i po co przybywacie. Jest bezpieczna, włos jej tu z głowy nie spadł. Jest nawet całkiem inteligenta, ale irytuje mnie jej młodzieńcza naiwność. Rozpieszczona małolata, córeczka ojczulka. Myślałem, że jest przynajmniej pełnoletnia, bo tak mi mówiła na imprezie w gospodzie. Wydam ją Wam za 30 srebrników.

W jednej chwili Storytelling zmarkotniała tracąc kuraż. Zanosiło się na to, że odbiór Konwersji będzie tylko formalnością. Młody Szum chciał jednak pieniędzy, a tych nie mieli. Budżet wyprawy nie zakładał takich wydatków, a przynajmniej nie w tej wysokości. Wiedziała, że muszą urobić młodzieńca historią.

Jadwiga rozpoczęła opowieść o tym, czym dla pary królewskiej jest utrata latorośli, o tym jak długą i niebezpieczną drogę przeszli, by się tu znaleźć i dlaczego wybrana została do tego celu właśnie ona i jej drużyna. Mówiła płynnie, spokojnie, ze swadą, odpowiednio intonując. W jej wypowiedź płynnie wtrącali się  towarzysze przejmując niektóre wątki. Emocje opowiedziały o tym, jak ogromny cierń tkwi w sercu królowej Sprzedaży po stracie córki, Autentyzm streścił kryzys powołań do Akademii Rycerskiej, a Oryginalność dodała od siebie kilka szczegółów o wyjątkowości życia w królestwie Marketingu. Początkowo młodzian z nadwagą niechętnie słuchał przybyłych, ale z czasem zaczął interesować się płynnym potokiem słów, którymi uraczyli go goście. Ujęło go, że wierzą w to, o czym mówią, że sami są częścią swojej opowieści. Nigdy wcześniej nie spotkał się z takim przedstawieniem sprawy. Już w trakcie ich przemowy postanowił, że zwolni Konwersję bez opłaty.

Storytelling widziała w zachowaniu dziedzica, że ryba chwyciła przynętę i sukces jest na wyciągnięcie ręki. Rozpoczęła właśnie zakończenie, kiedy boczne drzwi do komnaty się otworzyły z impetem i do sali weszli spotkany na wejściu rachityczny odźwierny z królewną. Nie wyglądała jakby działa jej się krzywda. Rude, postrzępione loki spływały jej na ramiona, na których słała się zielonkawa sukienka kończąca się w połowie uda. Całości dopełniał wianek zwiędłych bratków na głowie i rzymianki wiązane pod kolana. Była ubrana wybitnie niezgodnie z etykietą. Kłusy strój nie licował z wizerunkiem szanującej się księżniczki. Podeszła szybko do tronu i pięcioosobowej delegacji obrzucając gości szorstkim spojrzeniem.

– Kim jesteście? – zagadnęła pretensjonalnie najmłodsza córa Biznesu.

– Królewno Konwersjo, jestem Storytelling, a to moja brygada. Twój ojciec posłał nas, byśmy Cię sprowadzili z powrotem do zamku – dygnęła Jadwiga.

– Storytelling…, ale dziwnie się nazywasz. No dobra, whatever, ale jesteście sami, nie ma żadnego przystojnego studenta Akademii? Myślałem, że wreszcie przyślą Lancelota, tego smukłego blondyna z barami jak bochny chleba – palnęła gimnazjalistka nie zaprzątając sobie głowy konwenansami.

Jadwiga pomyślała, że już jej nie lubi. Spojrzała wymownie na Autentyzm, by ten nie skomentował pretensji białogłowy.

– Niestety, jesteśmy tylko my, mogę jednak obiecać księżniczko, że zrobię co w mojej mocy… – zaczęła wczuwać się w rolę Storytelling.

– Tak, tak, wiem, by sprowadzić mnie do domu. Whatever. Dobra, chodźmy już. Nie chcę tutaj być dłużej. Gruby zajmuje się tylko oglądaniem turniejów rycerskich i łapaniem pokesmoków. Nie wytrzymałabym z nim ani dnia dłużej.

– I vice versa – syknął panicz purpurowiejąc na twarzy – wracaj skąd przybyłaś małolato. W przyciemnionym świetle gospody i w makijażu wyglądałaś na starszą i ładniejszą – dodał bez pardonu przyszły dziedzic wzbudzając sympatię Autentyzmu.   

To było ostatnie zdanie, które padło w tej rozmowie. Królewna na te słowa fuknęła i z dumą właściwą koronowanej głowie opuściła pałac. Delegacja bez słowa udała się w ślad za nią ciesząc się, że koniec końców poszło sprawnie, i że łasuch odstąpił od okupu. W drodze powrotnej księżniczka otworzyła się przed swoimi kamratami podróży i pokazała swoją ludzką twarz. Śmiała się i wzruszała w rozmowach z Emocjami. Inspirowana przez Autentyzm wyznała, dlaczego regularnie ucieka z zamku i że czuje się nieważna dla rodziców pochłoniętych królewskimi sprawami. Wtedy Oryginalność wyłożyła jej autorską teorię wyjątkowości każdego człowieka i zachęciła ją do poszukiwania własnej drogi życiowej. Młoda wróciła do zamku nie tylko cała i zdrowa, ale i odmieniona. Król Biznes był zaskoczony, że po raz pierwszy uciekinierka nie zażądała podwyższenia kieszonkowego jako gwarancji tego, że sytuacja się już więcej nie powtórzy. Z tym większą satysfakcją chciał oddać Storytelling obiecany 1% swojego królestwa. Ta jednak uniosła się swoim damskim honorem i przekazała 1% na cele charytatywne.

Księżniczka Konwersja nigdy później nie uciekła już z dworu Biznesu, a on sam coraz częściej stawiał na Storytelling i jej drużynę. Szybko pojął, że dzięki niej ma lepszy kontakt ze Sprzedażą i Konwersją, a to było dla niego bezcenne. Dosłownie i w przenośni.

O autorze:

Andrzej Fiszer

W 4people dba o przecinki i ortografię. Prowadzi działania z zakresu copywritingu i content marketingu dla naszych klientów. Wie także co w Wordpressie piszczy! Odpowiedzialny jest za "dobrą zmianę" - artykułu, strategii czy treści na stronie WWW.

Komentarze

Marketing dla ludzi
Zapisz się do newslettera!
Zdobywaj wiedzę! Co dwa tygodnie otrzymasz najciekawsze artykuły na swoją skrzynkę e-mail!
...i dołącz do ponad 600 subskrybentów!
Marketing dla ludzi
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do naszego newslettera. To nic nie kosztuje, a istnieją dowody Amerykańskich naukowców, że to się opłaca!